środa, 24 czerwca 2015

Powrót do naturalnego koloru włosów? Radykalne cięcie?

Ostatnio nawet nie zauważyłam kiedy bardzo urosły mi włosy. Nie są też w najlepszym stanie w jakim mogłyby być. Mam masę rozdwojonych końcówek, za co m.in., oprócz nieregularnego podcinania, winię Tangle Teezer :( Teraz męczę szczotkę z dzika i widzę, że dobrze włosom służy.

Do tego wymyśliłam sobie, po wszystkich czerwieniach, rudościach, brązach i nieudanych blondach, że wrócę do naturalnego koloru oraz w planach radykalne cięcie (bob?). Nawet byłam dzisiaj u fryzjerki, ale pocałowałam klamkę - czy to znak? Jutro druga próba.

Niestety nie mam dobrego zdjęcia do porównania, bo to po lewej jest aż z lipca 2014, ale w czasie przerwy od blogowania nie robiłam wcale zdjęć włosom.

Włosów nie farbowałam chyba z pół roku. Są na nich pozostałości po rozjaśnianiu, schodzeniu z czerwieni. ogólnie trochę w paćki.
Mimo to, włosy prezentują się w miarę naturalnie, odrost nie odcina się grubą krechą i chyba zostanę przy postanowieniu powrotu do natury, przynajmniej dopóki znowu mnie nie najdzie na coś dziwnego.

lipiec 2014 - czerwiec 2015

tu już naturalny odcień na odroście

przód - tył - widać na koczku bardziej rudawy i jaśniejszy odcień

na koczku rudawo, na odroście, chłodniej, nawet przy kontraście lekko zielonkawy odcień po lewej stronie

w słońcu prawie nie widać różnicy na długości i przy głowie, grzywka jest zapuszczona aż do brody, a była wcześniej ścinana od brwi do skroni
Poradźcie proszę, co zrobić? Ścinać? Podciąć? Co z kolorem?
Włosowe posty i moje wymysły kolorystyczno-stylizacyjne możecie zobaczyć TUTAJ!

EDIT:
Dziękuję wszystkim za rady! Przekonałyście mnie. Na razie zetnę trochę, ok 10 cm, może trochę więcej, a potem się zobaczy w jakim stanie będą włosy.

wtorek, 23 czerwca 2015

Urodzinowy ShinyBox obnażony.

Mój Kurier się zgubił :D Pozdrawiam Nowego pracownika DHL!

"Hepi Berzdej Tu Juuu" jak to mawiają (śpiewają) moi uczniowie, zanim naprowadzę ich na dobrą drogę poprawnej wymowy :D
ShinyBox kończy 3 lata, czy z hukiem? Zdecydujcie sami...

shinybox
piękne pudełeczko *_*

shinybox
karta produktów

shinybox
dodatki, które w pewnym stopniu "ratują" pudełko

shinybox

shinybox

shinybox
zawartość

shinybox

Serum Magic Lash (ok. 99zł / 5ml) to była karta przetargowa skłaniająca mnie do zakupu pudełka - już dawno chciałam je wypróbować. Czeka na swoją kolej.

shinybox

Peeling LillaMai (51zł / 120ml) - nieznana mi firma - peelingi do ciała lubię, chętnie zużyję. Szkoda, że jest to taka mała pojemność (50ml), która wystarczy zaledwie na spróbowanie.

shinybox

Mgiełka Apis (24zl/ 150ml)- markę Apis lubię i cenię, głownie za ich maski do twarzy. Mgiełka to fajny kosmetyk na lato,. Nie zawiera alkoholu, ma fajny skład. Dla mnie na plus. Uwaga - kosmetyki Apis mają krótkie terminy przydatności po otwarciu - mgiełkę należy zużyć w ciągu 4 m-cy.

shinybox

Masełko do skórek Silicare (9zl / 12ml) - dla lakieromaniaczki taki produkt jest zawsze dobry. Chociaż wolałabym coś w innej, wygodniejszej formie, np. z aplikatorem w formie pędzelka. Na pewno zużyję.

shinybox

Cień Glazel (30zł / 9g) - Ba-dum-tsss! Kurtyna! 
No nie wiem, nie wiem... Nie wiem, czy będę go używać. Wolałabym, żeby był w formie wkładu do palety, bo takich pojedynczych cieni najczęściej zapominam używać, a nie zechce mi się raczej go rozpracowywać na czynniki pierwsze. Chociaż odcień mi się podoba, to nie ma w nim niczego oryginalnego. Cena regularna bardzo wysoka. Jedyna dobra rzecz, to chyba to, że nie rozbił mi się podczas podróży i nie ufaflunił całego boxa, jak to się zdarzyło niektórym dziewczynom (info z fb).


Mikropróbki Skin79 - fajnie, że są. Niefajnie, że takie malusie. Ja oba BB już znam, ale jakbym była klientką, to raczej nie skłoniłoby mnie do zakupu, bo ilość jest za mała do przetestowania.Już nawet azjatycki ebay przysyła po kilka. SKIN79 Polska mogli się bardziej postarać.


A teraz produkty dodatkowe dla VIP i Subskrybentów.

shinybox

Krem do rąk The Secret Soap Store (39zł / 60ml) - bardzo lubię metalowe opakowania kosmetyków, kojarzą mi się z zabytkowymi toaletkami i można zużyć je do końca. Proste wzornictwo też na plus. Mam nadzieję, że będzie też dobrze nawilżać.

shinybox

Peelingujący żel pod prysznic Dove (11,45zł / 250ml) - fajny żel pod prysznic. Na pewno lepszy wybór niż kolejny dezodorant ;) Firmę Dove lubię, więc jestem z produktu zadowolona.

W pudełku były też kody rabatowe do szkla.com - wg mnie słabe rabaty, na szkla.com kupuję od kilku lat i CZĘSTO bywają lepsze promocje niż te marne 6% , czy voucher na okulary -25zł (do tego nie łączące się z innymi promocjami :x).

Drugim dodatkiem jest kupon na 14 dni diety Oxy. Już wszyscy wiedzą, nawet Shiny, że jestem gruba? Ja protestuję! A tak serio - ani mnie to ziębi, ani grzeje. Raczej nie skorzystam.

Tyle w temacie.
Wiem, że są opinie, że szału nie ma. I w sumie prawda, szału nie ma. Ale patrząc na to, że otrzymałam serum do rzęs (o którym wiedziałam) w cenie pudełka i to, że wszystkie produkty (może oprócz cienia) są dla mnie do zużycia z przyjemnością, pudełko zaliczam do raczej udanych. Szkoda tylko, że pudełko w wersji podstawowej bez żelu Dove i kremu do rąk The Secret Soap Store prezentuje się trochę biednie, jak na urodzinową wersję.

Porównując do poprzedniej urodzinowej edycji i tak widzę lekki progress - rok temu (kiedy nie subskrybowałam Shinyboxa) w pudełku urodzinowym był dezodorant i spray przeciwko komarom (sic!), a w mój gust trafiały tylko peeling solny i gąbeczka typu blender.

Pudełko wyprzedało się z tego co widzę, ale ciekawa jestem Waszego zdania o pudełku urodzinowym.
Urodziny obchodzone z hukiem, czy upadek z hukiem? Dajcie znać, co myślicie :)

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Inspired By Kasia Tusk - nowy box od Shiny Group.

Do niedawna szał na kosmetyczne boxy był mi całkowicie obcy, nie licząc namiętnie kupowanych azjatyckich MeMeBoxów, które niestety nie są już wysyłane do Polski i za którymi płaczę rzewnymi łzami :( Od początku mody na kosmetyczne boxy minęło już ładnych parę lat, ale nie trend ten nie traci na popularności.

Box Inspired By przykuł moją uwagę i po krótkiej chwili namysłu i kalkulacji zamówiłam subskrypcję.

inspiredby

Autor boxa: Inspired By Kasia Tusk
Co ile: co 3 m-ce
Za ile: 169zł + przesyłka kurierska (10zł, za pobraniem 13zł) - warto polować na kody rabatowe. Ja skorzystałam z tego od Retromoderny
Płatność: kartą (póki co nie można płacić przelewem ani przez PayPal)
Czas na ewentualny zwrot: 14 dni
Czas wysyłki pudełka po poznaniu zawartości: ok 48h
Wysyłka za granicę: NIE
Czy będę kontynuować subskrypcję: TAK


Na box Kasi skusiłam się niekoniecznie z wielkiej miłości do Autorki. Raczej dlatego, że spodziewałam się ciekawych produktów. Jeszcze przed pierwszą wysyłką znane były marki jakie znajdą się w boxie oraz podane były mniejsze lub większe wskazówki na fb Inspired By. Największą wskazówką była informacja o perfumach Marc Jacobs Daisy Dream, których wartość przewyższa wartość pudełka.

List raczej bez wyrazu:

inspiredby

Okres oczekiwania był nieco długi, ale opłaciło się czekać. Z pudełka jestem zadowolona. Znajduje się w nim duża różnorodność pełnowymiarowych produktów. Niestety nie obyło się bez lekkiego zgrzytu, kiedy to zamiast obiecywanych 8, otrzymałam 7 produktów. Sprawa została jednak załagodzona i dostałam kilka drobiazgów gratis w ramach zadośćuczynienia za pomyłkę - chodziło o to, że jeden z kosmetyków do włosów był losowo wybierany z dwóch, co widać też na karcie pudełka.




inspiredby
Zawartość pudełka Inspired By Kasia Tusk


Książka nieco mnie zaskoczyła, tym bardziej, że znam autorkę z youtuba :) Książka traktuje o Amerykance w Paryżu - lekkie czytadło na lato z garścią porad i innego spojrzenia na posiadane rzeczy, a także swoje zachowanie.
Autorkę znajdziecie tu: TheDailyConnoisseur

"Paryski szyk teraz w Twoim zasięgu! Jennifer Scott odkrywa sekrety życia francuskiej rodziny mieszkającej w ekskluzywnej szesnastej dzielnicy w Paryżu. Lekcji stylu udziela jej sama Madame Chic, a co najważniejsze – wcale nie są one takie trudne. Jennifer przyjechała do Paryża jako Kalifornijka, wróciła do Kalifornii jako paryżanka. Dwadzieścia prostych rad i wskazówek wystarczyło, by nauczyć się żyć à la française. Teraz czas na Ciebie!"


Perfumy Marc Jacobs Daisy Dream (ok. 200zł / 30ml) - kwiatowe, dziewczęce. Średnio trwałe. Ale ten flakonik urzeka.

"Marc Jacobs Daisy Dream niczym rajski ogród wprawia w niebiański humor oraz nadaje uczucie błogości. Daisy Dream to kolejna odsłona z serii Daisy, tym razem pojawia się w towarzystwie nietypowych aromatów kwiatowych, jakimi są jeżyny, wisteria, mleczko kokosowe oraz jaśmin. Zapach został stworzony przez znanych perfumiarzy Alberto Morillas i Ann Gottlieb oraz samego projektanta Marca Jacobsa. Wizerunek flakonu odbiega od poprzednich wersji, co sprawia, iż zapach staje się jeszcze bardziej intrygującym."



Peeling do twarzy Love Me Green (ok. 39,90zł / 75ml)- jeszcze nie odpieczętowałam. Ważny 6m-cy po otwarciu - czeka na swoją kolej. Ale samą markę znam i dobrze mi się kojarzy.

"Naturalny, wygładzający bio peeling do twarzy, delikatnie usuwa martwe komórki z powierzchni skóry, stymuluje procesy regeneracyjne, poprawia koloryt skóry. Łagodnie eliminuje nadmiar sebum, usuwa nieczystości i zrogowaciałe komórki. Zabezpiecza skórę przed oznakami starzenia, pozostawiając skórę bardziej miękką, gładką promienną i nawilżoną.- sposób użycia: Nałożyć na wilgotną skórę, delikatnie wmasować i dokładnie spłukać wodą."



Carmex (ok. 10zł / 8,4ml) - chyba nie muszę przedstawiać, bo to kosmetyk znany z tego, że jest znany. Chociaż raczej powędruje do kogoś innego, bo mam zapas, a nie jestem aż tak w nim zakochana ze względu na zapach mentolu.

"Od dziesięciu lat Carmex nieustannie wygrywa w sondażu jako balsam do ust najchętniej zalecany przez amerykańskich farmaceutów. W 2007 został uznany za najlepszy balsam do ust przez angielski magazyn CosmoGIRL! Dzięki swoim leczniczym składnikom, balsam zapewnia ukojenie suchym i spierzchniętym ustom. Ponieważ doskonale nawilża i odżywia usta zalecany jest wszystkim osobom aktywnie spędzającym czas, których usta wystawione są na działanie czynników atmosferycznych."




 Kuracja Moroccanoil (ok. 62zł / 25ml) silikonowo-olejowe serum na końcówki - pięknie pachnie, działa tak jak powinno. Buteleczka szklana, malutka, bez dozownika. Niewielka ilość wystarcza na zabezpieczenie i wygładzenie włosów. Nie zawiera alkoholu. Jestem zadowolona.

"Kuracja Moroccanoil posiada unikalne właściwości naprawcze i ożywiające, dla włosów zniszczonych środkami chemicznymi zawartymi w szamponach, procesami koloryzacji, trwałą ondulacją a także czynnikami atmosferycznymi. Produkty te nie zawierają alkoholu, co sprawia, że są natychmiast wchłaniane zarówno przez mokre, jak i suche włosy. Wysokie stężenie bogatego w przeciwutleniacze olejku arganowego, zawartość witamin oraz protein nadają blask, odżywiają i długotrwale wzmacniają włosy. Produkt zamienny z pianką w spray'u zwiększającą objętość włosów marki Goldwell"



Maskara Big & Beautiful Eternal Muse - jeszcze nie używana na tyle, żeby wystawić opinię. Na razie mogę powiedzieć tylko, że ma fajną, niesilikonową, spiralną szczoteczkę, która nabiera trochę za dużo produktu. Ma typowy dla tuszów chemiczny zapach. Ale obietnica elastycznego dokładania kolejnych warstw jest ciekawa, zobaczymy jak sprawdzi się w praktyce.

"Maskara Big & Beautiful Eternal Muse to pierwsza maskara o elastycznej formule, którą możesz nakładać warstwa po warstwie, rzeźbiąc rzęsy bez końca. Zmieniaj styl swoich rzęs jak często chcesz! Z rzęsami jak bogini staniesz się muzą!"




Soft Sensation Lipcolor Butter (ok. 25zł) to znany mi już produkt. Miałam go w innym odcieniu, ale poszukał nowego domku, bo nie był do końca "mój". Ta także ma piękny, słodki, waniliowy zapach, bardzo naturalny, twarzowy kolor i złotawe drobinki, które na szczęście nie wyglądają nachalnie i nie roznoszą się po całej twarzy. Dobry wybór.

"Soft Sensation Lipcolor Butter widocznie poprawia kondycję ust. Szminka w kredce marki Astor posiada konsystencję masła, dzięki czemu wtapia się w usta i zapewnia wygodną, estetyczną aplikację. Formuła kosmetyku łączy estry i polimery, odpowiadające za zdrowy, promienny wygląd warg. Ponadto, komponenty te zmiękczają usta oraz nadają im piękny połysk. Intensywność koloru wzmacniają zawarte w produkcie pigmenty. Już po jednokrotnym nałożeniu szminki odcień jest doskonale widoczny. Nawilżająca formuła zawiera Squalane, składnik pozyskiwany z kokosa. Wygładza on i koi wysuszone wargi, powodując, iż stają się one o 30% bardziej nawilżone. Tak komfortowy efekt utrzymuje się aż do pięciu godzin." 

Pudełko od Kasi i drugie - Charlize Mystery, które zamówiłam już po zobaczeniu zawartości podobają mi się i uważam, że są warte swojej ceny, czego nie mogę powiedzieć o innych pudełkach pozostałych autorów. W tamtych większość produktów do mnie nie przemawia niestety i cieszę się, że ich nie zamówiłam w ciemno. Za to skusiłam się na urodzinowego ShinyBoxa, który mam nadzieję przywędruje już jutro. Przytupuję z niecierpliwości!


A Wy subksrybujecie tego typu pudełka? 
Jakie jest Wasze zdanie o Inspired By?
Które pudełko do Was przemawia, a które jest totalnym niewypałem?
Możecie zobaczyć wszystkie TU!

sobota, 20 czerwca 2015

Wętaż romą?

Wracam z makijażem w fioletach z kapką złota. 
Mam nadzieję, że na stałe. Tęskno mi do do pisania :').

Jeśli nie obserwuję jeszcze Twojego bloga, zostaw koniecznie linka :) 
Zapowiada się, że będę miała więcej czasu na buszowanie w blogosferze!



Twarz:
Podkład Estee Lauder, Double Wear, 1N1 Ivory Nude
Korektor w kremie Inglot, 26
Korektor Maybelline, Affinitone, 01 Nude Beige
Puder, Rimmel. Stay Matte, 001 Transparent
Bronzer, Benefit, Hoola
Róż, Bourjois, 95 Rose de Jaspe

Oczy:
Cienie, Sleek, Vintage Romance
Cienie, INGLOT - beże do roztarcia
Kredka na linii wodnej, Paese, cielista
Tusz, Wibo, Growing Lashes (zielony)
Brwi, Oriflame, Paletka do brwi

Usta:
Konturówka, Oriflame, Wonder Colour Lip Liner, Nude Pink
Pomadka, MUR, Lips that won't Lie
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...