środa, 25 czerwca 2014

Turkus i róż

Letni, prosty makijaż z wyrazistą kreską.
W roli główne turkusowy eyeliner z Bell z zeszłorocznej kolekcji dla Biedronki.
Uwaga! Może barwić skórę. Ja zmywam go płynem dwufazowym i zawsze nakładam na cienie.

Pokazywałam go też na dolnej powiece, na górnej niebieska wersja KLIK!

Neonowe zielony i niebieski Bell tutaj: KLIK!
A niedawno robiłam też wersję z kobaltowo-granatowym Lovely KLIK!

Lubicie takie kolorowe akcenty?
Czujecie się pewnie używając eyelinera, czy stawiacie pierwsze kroki?
Wolicie żelowe, czy płynne kosmetyki tego typu? A może cień zmieszany z Duraline Inglota lub eyeliner w kamieniu (tzw. cake eyeliner)?

Podzielcie się doświadczeniami :) Linki do Waszych makijaży mile widziane!


nie ma to jak mistrz drugiego planu, czyli rolka papieru :D


Twarz:
Podkład Bourjois, Healthy Skin, 51 Light Vanilla
Podkład Pierre Rene, Skin Balance, 20 Champagne
(zmieszane)
Korektor w kremie Inglot, 26
Korektor Maybelline, Affinitone, 01 Nude Beige
Puder, ELF, Complexion Perfection
Modulator (bronzer, róż, rozświetlacz) Dr Irena Eris, Provoke

Oczy:
Cienie Inglot
Oriflame, Khol, Kredka cielista
Bell, Eyeliner turkusowy (Biedronka)
Tusz L'Oreal Volume Million Lashes Noir Excess
Kredka do brwi, Dr Irena Eris, Provoke, 02

Usta:
Błyszczyk, Inglot Sleek Charm 105(fiolka)

wtorek, 24 czerwca 2014

Spotkałam Leprechauna - złota nie ma, w garncu koniczyna

Wesoły, zielony mani w koniczynki. Nie te specjalne, co to na szczęście mają wpływać. Ot zwykłe, powszednie, trzylistne, jak z żarcia dla królików. Tak ozdobione paznokcie zwracają uwagę i wzbudziły pytania: "Jak to zrobiłaś?"

MoYou London

MoYou London

Do zdobienia użyłam zdobycznych lakierów, które szukały nowego domu na ostatnim spotkaniu blogerek w Chełmie.
Dziękuję Dziewczynom za wymiankę!

Bazą jest Pierre Rene, Top Flex, 226 - rozbielona pistacja, lakier trochę trudny w obsłudze - długi pędzelek, z którego czasem spływał nadmiar lakieru, krycie po 3 warstwach, ale kolor ma przepiękny i rzadko spotykany, więc jestem w stanie m wiele wybaczyć.

Do stempli użyłam Paese, 58 - średnia, dość żywa zieleń, na zdjęciach wychodzi bardziej przygaszona niż na żywo, dzięki niemu uzyskałam bardzo ładnie, wyraźnie odbity wzorek.

Do stemplowainia użyłam stempla i płytki MoYou London z kolekcji Princess nr 14


sobota, 21 czerwca 2014

Makijaż PROVOKE - Dr Irena Eris


Z okazji wypuszczenia nowego "dziecka" Dr Irena Eris, czyli serii do makijażu ProVoke zorganizowano konkurs na "najpiękniejszy, najoryginalniejszy i najbardziej prowokujący makijaż" oczu.

Moja propozycja przedstawia się następująco:

makijaż Provoke

makijaż Provoke

makijaż Provoke


Dla tych mniej prowokujących wersja bez cętek:

makijaż Provoke

makijaż Provoke

Do dyspozycji miałyśmy 5 kosmetyków i mogłyśmy użyć wyłącznie ich do makijażu kolorowego.




Kości policzkowe, czoło, nos i podbródek wykonturowałam bronzerem z modelatora, na policzki naniosłam róż i rozświetlacz z modelatora. Na usta palcem naniosłam delikatnie róż.
Na powieki naniosłam bazę, podkreśliłam brwi kredką. Cienie nałożyłam na mokro, żeby pogłębić kolor.

Nie otrzymałyśmy w zestawie żadnego kosmetyku do podkreślenia linii rzęs. Ja postanowiłam mimo to nie rezygnować z kreski i wykorzystując maksymalnie to, co było dostępne wykonałam ją tuszem do rzęs i pędzelkiem (syntetycznym, w założeniu do zdobienia paznokci). Nie było to łatwe, bo tusz ma formułę wodoodporną i dość szybko zasychał.


 
Do tego dołożyłam cętki: na ten pomysł wpadłam przypadkiem zdejmując nadmiar tuszu o dłoń. Wzór jaki otrzymałam przeniosłam na powiekę stemplując ją czubkiem szczoteczki i powstałe kółeczka wypełniając na mokro złotym cieniem z podwójnej paletki Carribean Sea Spirit.


makijaż Provoke

makijaż Provoke


Mam nadzieję, że Wam się spodoba!
Dajcie znać, która wersja bardziej przypadła Wam do gustu.

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Wakacyjne Spotkanie Blogerek w Chełmie

Jak cudownie oderwać się na chwilę od codzienności i spędzić miłe chwile w zacnym gronie Kobiet o podobnej manii, jak własna.
Tak właśnie spędzałam sobotnie popołudnie wraz z Blogerkami w Chełmie. Ja na chełmskim spotkaniu byłam po raz pierwszy. Jednak Dziewczyny nie dały mi tego odczuć i szybko przyjęły jak swoją :D

Spotkanie, które odbyło się w Gospodzie Sto Pociech, zorganizowały Aneta i Agnieszka. Dziewczyny zamówiły nam osobną salę, więc zadbały o świetną atmosferę, bez ciekawskich spojrzeń i pukania się w głowę osób niezwiązanych z tematem kosmetycznym.


Od lewej:
Kasia http://nafalachistnienia.blogspot.com/
Ania - http://blog-dla-kobiet.blogspot.com/
Klaudia http://czarnulkaablog.blogspot.com/
Weronika http://wyznaniakosmetoholiczki.blogspot.com/
Monika http://themonique-girlsjustwant.blogspot.com/
Aneta http://aneniakosmetyki.blogspot.com/
Wiola http://wioladesire.blogspot.com/
Ela http://elastokrotka.blogspot.com/
Ja http://bajzelkosmetyczny.blogspot.com/
Agnieszka http://kolorowyswiatkobiety.blogspot.com/
Natalia http://kosmetyczne-rewolucje.blogspot.com/

i Magda http://madstelkosmetycznie.blogspot.com/ po drugiej stronie obiektywu :*

Magda
nasze uśmiechnięte Organizatorki Agnieszka i Aneta
przepyszne babeczki od Eli w stanie pierwotnym....
...i w stanie konsumpcji :D
zebrana karma dla psiaków ze Schroniska w Chełmie

kącik wymiankowy
Agnieszka, Ania, Natalia, ja (jakie skupienie), Klaudii ręka w pięknej miętowej bransoletce :)
jeszcze trochę i na pewno się uda wyciągnąć (Klaudia i Agnieszka)
studiowanie składów (dzielnie udaję, że się znam :))
biżuteria DIY zajmuje Wiolę i Weronikę
Agnieszka, Ania, Natalia i ja (tak, wiem, że mam za bladą twarz :))
Kasia i Ela
poznawanie organoleptyczne

Monika
Weronika, Ela, Monika
Agnieszka i Aneta
Ania
Wiola, Klaudia, ja, Natalia
Wiola
Ania, Natalia, ja, Agnieszka, Klaudia
inteligentna mina :D to piękny lakier Kasi wzbudził takie emocje! (tak, mam aparat!)
Wiola i Weronika
Ania, Natalia, ja
Klaudia
Kasia i Ela
mina i pozycja jak kopiuj - wklej ;) (Ania, Natalia, ja)
przytulanie też było :D (ja i Aneta)

mrrrrrrrr
Dziękuję jeszcze raz za świetnie spędzone chwile!

czwartek, 12 czerwca 2014

Pędzle Glam Brush do twarzy T2 i T4

O pędzlach Glam Brush od Hani Knopińskiej-Grzenkowicz zapewne wiele z Was słyszało lub nawet już jesteście w ich posiadaniu.
Ja także skusiłam się na kilka sztuk na spróbowanie.

Dzisiaj pokazuję pędzle do twarzy.
Pędzeli używam krótko, bo od początku czerwca, więc na razie mogę przedstawić tylko pierwsze wrażenia. Jestem jednak zdania, że zdjęć i swatchy nigdy za wiele, zwłaszcza dla tych, którzy nie mogą się zdecydować na zakup.

Pierwsze wrażenia: dosłownie

Paczuszka przychodzi dobrze zabezpieczona i bardzo ładnie zapakowana. Miałam poczucie jakbym otwierała prezent, mimo że sama za nie zapłaciłam :D
Do paczuszki dołączona jest wizytówka GlamShopu z danymi kontaktowymi sklepu.



Detal, ale jaki uroczy :)


Wszystkie pędzle są dodatkowo zapakowane w plastikowe osłonki.


T4 do twarzy ma dodatkową nakładkę zabezpieczającą włosie.


Perłowe białe trzonki, pędzle są dość lekkie. Napis na razie się trzyma po kilku praniach, ale to się jeszcze okaże... w praniu :)



T2 - 30zł
Pędzel idealnie nadaje się do nakładanie podkładów w płynie, kremie oraz mineralnych a także do bronzerów i róży w kremie.
Pędzel T2 to syntetyczny pędzel idealny do nakładanie podkładów w płynie, podkładów w kremie, podkładów mineralnych oraz bronzerów i róży w kremie (w kamieniu i sypkich również). Zastosowanie syntetycznego włosia oraz charakterystyczny lekko zaokrąglony kształt główki pędzla sprawia, że jest on typowym buffing brushem czyli pędzlem do rozcierania i wpracowywania produktu w skórę. Jest wyjątkowo miękki i przyjemny w użyciu! wymiary: długość całego pędzla: ok. 18,5cm długość włosia: ok. 3cm średnica włosia: ok. 3,5cm 

Pędzlem T2 nakładałam kilka różnych podkładów. Ogólnie jestem fanką nanoszenia podkładu palcami, ale tym pędzlem całkiem wygodnie nanosi się produkt. Można stopniować krycie. Dopiera się do białości, pozostaje miękki po praniu (ma za sobą 6 prań) i szybko schnie. Jedynym problemem jest dopranie po podkładach długotrwałych np. Revlon Color Stay i Pierre Rene Skin Balance. Gdy ich używam robię mu "pranie wstępne" z płynu dwufazowego. A potem piorę w szarym mydle.

Nakładałam nim puder (stemplując) i bardzo delikatnie róż - też się da :)

Jest porównywany do Real Techniques. Nie mam podobnych pędzli w kolekcji poza kilkuletnim Long Handled Kabuki z Everyday Minerals, który jest sporo większy i ma dłuższe włosie. Poza długością mają niemal identyczne, równie mięciutkie włosie przy czym oba są gęste, ale nie zbite. T2 jest trochę bardziej sprężysty, ma też dużo dłuższy trzonek.






T4 - 35zł
Pędzel idealny do nakładania pudru, bronzera oraz różu.
Pędzel typu jajo wykonany z naturalnego, nie farbowanego włosia kozy. Charakteryzuje się bardzo dużymi właściwościami rozcierającymi dzięki czemu bez obaw nakładać nim można nawet najbardziej napigmentowane produkty - takie jak bronzery czy róże do policzków. Jest również świetny do nakładania pudru na całą twarz. wymiary: długość całego pędzla: ok. 20cm długość włosia: 4,5cm średnica włosia: ok. 3,5cm 

Na T4 skusiłam się, bo brakowało mi w kolekcji typowego jajeczka do konturowania. Nakładam nim bronzer, róż, rozświetlacz. Próbowałam nakładać puder, da się, ale przez jego kształt nie było mi zbyt wygodnie. Pędzel nabiera odpowiednią ilość pudru brązującego i różu, często wystarczy tylko dotknąć produktu i nanosi się super. Ładnie rozciera, nie jest za duży do mojej twarzy (choć spory, przy drobniejszych twarzyczkach sięgnęłabym po coś mniejszego). Na początku myślałam, że będzie bardziej szorstki, ale jest przyjemnie miękki.

Minusem dla niektórych może okazać się charakterystyczny zapach.... kozy :D Pędzel jest bowiem wykonany z naturalnego włosia. Osoby przyzwyczajone do pędzli syntetycznych może to drażnić. Mnie w żadnym stopniu nie przeszkadza.






Drugą problematyczną kwestią jest pranie. Widziałam już kilka zdjęć przedstawiających odstające na wszystkie strony włosie po jednym praniu. Ja z reguły pędzle traktuję delikatnie, szczególnie te z naturalnego włosia. T2 do podkładu prałam w szarym mydle i nie widać na nim żadnych śladów użytkowania.
T4 prałam też 6 razy przy użyciu balsamu do włosów Mrs Potter's - balsamu używałam przez jakiś czas do mycia swoich włosów i wydał mi się idealny do prania tego typu pędzli. Myślę, że osoby zorientowane w temacie pielęgnacji włosów, zwłaszcza kręconowłosych (metoda CG) wiedzą w czym rzecz.
Balsam Mrs Potter's zawiera delikatne środki myjące i lekki zmywalny silikon.
Pędzel prałam zgodnie z filmikiem o pielęgnacji pędzli Hani, do którego link dołączany jest do każdego zamówienia. Dodatkowo stosuję siateczkowe osłonki na większe pędzle, zakładam je po praniu, żeby utrzymac kształt i kondycję pędzli.

Pędzel po 6 praniach wygląda tak jak widzicie poniżej, dopiera się idealnie, jest mięciutki, nie stracił kształtu, nie ma odstających powyginanych włosków. Nie wiem jak wyglądałby bez specjalnego traktowania, bo nie chcę go zniszczyć, taka pielęgnacja wcale nie trwa dłużej, po prostu używam innego produktu i chłodniejszej wody niż w przypadku syntetyków. Jak na razie szał.







A co Wy myślicie o Glam Brush?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...