poniedziałek, 24 lutego 2014

Mój Hollywoodzki Look

Biorę udział w konkursie "Mój Hollywoodzki look" z okazji premiery książki "Maybelline. Historia rodziny, która stworzyła Maybelline". Powieść biograficzna przedstawia kulisy powstawania globalnej marki z udziałem największych gwiazd Hollywood na tle dziejów historycznych, zmian społeczno-kulturalnych, rodzinnych skandali, romansów i dramatów.
Moją inspiracją była muza Maybelline Rita Hayworth: jej niezapomniana nieskazitelna cera i seksowne czerwone usta.
Tylko idealne loki szlag trafił :D



Displaying okladka_Maybelline.jpg

wtorek, 18 lutego 2014

Essence Love Letters Jumbo Sheer Stick 01 Rosy in Love i 02 Deer Peach! na ustach

W poprzednim poście nie dodałam swatchy na ustach, a prosiłyście o to, sama też wolę zobaczyć dany kosmetyk na "miejscu przeznaczenia". Dzisiaj wyszło piękne słońce, więc żal było nie skorzystać z okazji.
W każdym zestawie górny rząd jest z świetle dziennym przy oknie, w pokoju i w łazience (chłodne światło), dolny rząd jest w mocnym słońcu przy otwartym oknie.
Zdjęcia bez obróbki, tak jak wyszły z aparatu. Można je powiększyć klikając.

Pierwsze wrażenia na temat Essence Love Letters Jumbo Sheer Stick opisywałam w poprzednim poście (KLIK!)

01 Rosy in Love

Essence Love Letters Swatches

02 Deer Peach!

Essence Love Letters swatches


poniedziałek, 17 lutego 2014

Essence Love Letters Jumbo Sheer Stick - swatche i pierwsze wrażenia

Czekałam na tę limitkę już czas jakiś i kiedy w końcu pojawiła się w naturze poczułam lekkie rozczarowanie, czyżbym miała przesyt?
Lakiery bardzo ładne, w fajnych wąskich butelkach jak z serii Blossoms Inc., ale nieco wtórne, a ja znowu "na odwyku lakierowym", więc poniechałam zakupu. Rozświetlacz kusił wytłoczonym napisem, ale też nie podołał. W stronę paletki cieni, kredek i gadżetów nawet nie spojrzałam. 
Cóż, róż lubię, ale romantyczką nigdy nie byłam...

Skusiłam się natomiast na kredki do ust Essence Love Letters Jumbo Sheer Stick i to obie na raz: 01 Rosy In Love i 02 Dear Peech!

Niestety i tu lekki zawód.
Kosmetyku jest mało, jest półprzejrzysty (
sheer, tak jak napisane), ma delikatne i niewyczuwalne na ustach drobinki, lekko perłowe (ale nie jest to chamska perła z PRL), wykręca się w obie strony (wykręciłam do końca żeby zobaczyć, ile jest). Gładko suną po ustach, ale żeby uzyskać kolor trzeba się trochę namachać :) Nie kleją się.
Kredki do ust pachną bardzo delikatnie, jakby melonem (?) 
Obecnie mam nawilżone usta, bez suchych skórek, ale kredki i tak zbierają się w załamaniach. Na spierzchniętych ustach podejrzewam, że zrobiłyby tragedię, a kupiłam je w nadziei na lekko koloryzowaną pomadkę nawilżającą. No i trwałością nie grzeszą, czego można się było spodziewać po takiej formule.
 
Nie są złe, ale raczej można się bez nich obyć. Jeśli wahacie się czy kupić, to raczej odradzam, chociaż uroku im nie można odmówić :)

Cena/pojemność: 10,99zł/2,89g

Essence Love Letters kredka

Essence Love Letters kredka

Essence Love Letters kredka

Essence Love Letters kredka

Essence Love Letters kredka

Swatche w świetle dziennym, skóra pokrywa kilkukrotnie.
Ostatnie zdjęcie z lampą błyskową.

Essence Love Letters kredka

Essence Love Letters kredka

Cała kolekcja Love Letters do obejrzenia TU!

Coś kusi? Już skusiło?

czwartek, 13 lutego 2014

... w kropeczki... o hoo ho hooo!

Mani co prawda zmalowany trochę wcześniej, w lepszym okresie dla paznokci, ale myślę, że takie urocze kropeczki i majtkowe kolory dobrze sprawdzą się na romantyczne wyjście.

Kropki dla leniwych, bo stemplowane z płytki Pro 01 MoYou London (górny rząd, trzeci wzór od lewej) lakierem Orly Pure Porcelain.
Bazowy lakier Joko jest lekko perłowy, dlatego ostatnią warstwę nałożyłam gąbeczką (tak, jak robi się paznokcie gradientowe), dzięki temu pozbyłam się smug po pędzelku. Nie wiem kto jest twórcą pomysłu, ale przeczytałam o nim pierwszy raz na Pazurkowym Wątku na wizażu :) Sprawdza się przy każdym smużącym lakierze (perła, frost, metalik, foil)



źródło: moyou.co.uk

wtorek, 11 lutego 2014

Hipnotyzująco?

Makijaż miał hipnotyzować...Widać hipnoza zawiodła, bo wygrać w orlicowym konkursie się nie udało, ale będzie co wspominać i z czego się śmiać po latach :D

Oj tam oj tam... darujmy tym razem zasychającemu eyelinerowi i drżącej dłoni :)

Gratuluję zwyciężczyniom, w tym mojej ulubionej "kolorowance" Gray! Stawiałam na Ciebie :*


A od tak przygotowanego oka zaczynałam, cienie wklepane bez bazy
Nie ma to jak Acid od Sleeka!

niedziela, 9 lutego 2014

Rozpieszczona przez Eris

Zapewne widziałyście już na niejednym blogu wielkie paki z kosmetykami Lirene, Under Twenty i Pharmaceris. Ja także taką pudło otrzymałam.
Niektóre z kosmetyków testowałam już wcześniej z Paczką z Programu Nowości Rossmann, niektóre sama kupiłam. Inne nie są przeznaczone do mojego typu lub odcienia skóry. Chętnie więc się z Wami podzielę. Rozdania już wkrótce!

Dziękuję Pani Annie i Pani Magdalenie za przemiłą niespodziankę. Za niecałe 2 tygodnie mam urodziny, a poczułam się jakby były już teraz! Panie Eriski jak zawsze zadbały również nie tylko o stronę kosmetyczną. W paczce znalazły się też: płaszczyk przeciwdeszczowy, filcowa torebka z kotem {love} i pastylki pudrowe, które ostatnio jadłam jako mała dziewczynka :D









filcownia.pl


piątek, 7 lutego 2014

Garnier Color Naturals 6.46 Miedziana Czerwień

Odkąd rozjaśniłam włosy pod koniec sierpnia (KLIK!) na mojej głowie nieustannie goszczą wszelkie odcienie rudości i czerwieni: jaśniejsze lub ciemniejsze i o różnym stopniu nasycenia (jabłuszka, truskawki, miedzie, mahonie)
Po prostu zakochałam się w czerwieni, a farbowanie włosów w domu stało się moją codziennością - wszystko robię sama.

Pod koniec grudnia miałam okazję przetestować farbę Garnier Color Naturals. Farby te były mi znane, gdyż mam w rodzinie kogoś, kto namiętnie używa popielato-blond "siódemki". Ja wybrałam farbę w kolorze 6.46 Miedziana Czerwień, bo odcień wydawał mi się najbardziej intensywny i nasycony z dostępnych czerwieni z tej gamy.

Dla niecierpliwcy od razu z efektem po farbowaniu kolorem Miedziana Czerwień (w słońcu)
Na kartoniku znajdziemy oczywiście symulację koloru, jaki możemy uzyskać. Trzeba jednak pamiętać, że na wcześniej farbowanych włosach efekt może odbiegać od przedstawionego.

oczekiwane rezultaty
Color Naturals to farby trwałe w postaci kremu koloryzującego i mleczka utleniającego. Producent obiecuje nam odżywienie i wygładzenie włókna włosa dzięki zawartości 3 olejków. Do tego elastyczne, błyszczące, jedwabiście miękkie w dotyku włosy oraz intensywny i długotrwały kolor. Uff, sporo obietnic!


Sposób użycia i zalecenia - środki ostrożności, próba uczuleniowa itd


Skład: 
Jeśli chodzi o oleje to na dole w odżywce po koloryzacji widzę trzy: 
-olej z czarnej porzeczki - Ribes Nigrum Oil
-oliwę z oliwek - Olea Europaea Oil
-olej z avocado - Persea Gratissima Oil

Oliwę z pestek/owoców oliwek znajdziemy też w kremie koloryzującym.



W opakowaniu znajdziemy standardowo kartonik z nazwą i numerem koloru do wycięcia i zachowania na przyszłość. Szkoda tylko, że kolor nie jest na nim zaznaczony.


Zawartość opakowania:


1. Mleczko utleniające
2. Krem koloryzujący
3. Odżywka po farbowaniu
4. Rękawiczki jednorazowe
5. Instrukcja obsługi

Samo farbowanie włosów wygląda bardzo typowo. Rękawiczkinajzwyklejsze foliowe, ale na szczęście mocne i wystarczająco długie. Niestety, Garnier Color Naturals to nadal "stara szkoła" mieszania mleczka utlaniającego (1) i kremu koloryzującego (2) w miseczce. Zmieszaną farbę nanosimy na suche nieumyte włosy za pomocą pędzelka do farbowania. Ja wolę opcje z zakręcaną buteleczką z aplikatorem, bo jest łatwiejsza w obsłudze przy samodzielnym farbowaniu.

Do mieszania używam miseczki silikonowej, bo łatwiej wydobyć z niej resztki. Po dodaniu kremu koloryzującego do mleczka mieszanka jest kremowa, ale zbyt rzadka i z czasem przybiera fioletowy odcień (zależy to od kolory farby jaki wybierzemy).


Zapach mieszanki jest dość nieprzyjemny i drażniący. Osoby, które używają trwałych farb wiedzą, co mam na myśli. Wietrzenie pokoju/łazienki jest nieodzownym elementem "zabiegu".
30 minut i farba gotowa jest do zmycia.
Spłukuje się łatwo, czerwienie nie wypłukują się (przynajmniej w moim przypadku) nigdy do "czystej wody". Dodatkowa porcja koloru spłukuje się po naniesieniu i zmyciu odżywki, która niestety wystarcza tylko na jedno użycie. No i standardowo widać jak kolor "ucieka" przy każdym myciu.

A efekt?
Włosy po farbowaniu rzeczywiście są błyszczące i miękkie. Nie zauważyłam też większego niż zwykle wypadania. Po użyciu farby uzyskałam intensywny kolor, ale inny niż na opakowaniu: czerwień przetykaną miedzianymi refleksami. Imponująco wygląda w słońcu i z lampą błyskową. W świetle dziennym wygląda ciemniej i wygląda mniej spektakularnie niż się spodziewałam, ale biorę pod uwagę to, że włosy były już farbowane na ciemniejsze odcienie.

Trwałość przeciętna, po 3-4 tygodniach miałam już wyraźną różnicę między naturalnym odrostem pofarbowanym poprzednim odrostem oraz resztą włosów, więc musiałam sięgnąć po półtrwałą farbę, żeby wyrównać kolor.

przed (sprany mahoń) - po (miedziana czerwień) - zdj. z lampą
W słońcu (kilka dni po farbowaniu):




Z lampą błyskową (zaraz po farbowaniu)


W dziennym, chłodnym świetle:


Podsumowując:
+ładny kolor
+brak zwiększonego wypadania
+cena (ok. 10-13zł/opakowanie)
+kondycja włosów po farbowaniu (błyszczące, gładkie, miękkie)
+dobra odżywka

+/- trwałość (biorę pod uwagę to, że czerwienie szybciej tracą na intensywności)
+/-kolor różni się od tego na opakowaniu (nie wiem jak na naturalnych włosach)

-zbyt rzadka konsystencja (potrafi "uciekać" z pędzla)
-zapach (nowocześniejsze farby mają delikatniejsze zapachy)
-aplikacja: mieszanie w miseczce, nakładanie pędzelkiem
-mała ilość odżywki po farbowaniu (tylko saszetka na jedno użycie dla włosów za łopatki)

Czy Garnier Color Naturals to dobra farba do włosów? Raczej średnia w dość niskiej cenie.

Bawicie się w farbowanie włosów w domu?
A może wcale nie farbujecie lub robi to fryzjer? 

niedziela, 2 lutego 2014

Wyniki rozdania zestawu Lovely Snow Princess!

Witajcie :)
W końcu przychodzę do Was z wynikami rozdania zestawu z Lovely Snow Princess.

Na początek kilka uwag dot. samego rozdania.
W rozdaniu wzięły udział 103 osoby, zgłoszenia dały łącznie 296 losów.

1. Arkusz do rozdania
Bardzo polecam wykorzystanie arkusza, który układa Wasze odpowiedzi w wygodnej tabeli w Excelu. 
2. Pomyłka?
Niestety sam arkusz nie sprawdza czy informacje w nim zawarte są prawdziwe i trzeba to wszystko zrobić ręcznie. Nie chcę nikomu zarzucać złej woli, ale nie wszyscy, którzy napisali, że blog jest z blogrollu lub że banner jest na Waszym blogu wywiązali się z tego. A takich osób było 6 (na 103)
Mam nadzieję, że była to kwestia pomyłki, a nie celowe działanie. Nie przyznałam jednak dodatkowych punktów. Na pewno uważniej przyjrzę się zgłoszeniom tych osób przy następnych rozdaniach.
3. Wasze uwagi!
Bardzo dziękuję wszystkim za uwagi dotyczące bloga. Postaram się wziąć je sobie do serca. Uwagi dotyczyły głównie wyglądu bloga: braku bannera, lekkiego chaosu (w końcu to bajzel :D), tła itp. Było też parę ciepłych słów, za co również serdecznie dziękuję :)
4. Witajcie!
Osoby, które dzięki rozdaniu trafiły na bloga serdecznie witam i zachęcam do pozostania, o ile Wam się tu choć trochę spodobało. Przypominam, że osoby, które przestaną obserwować bloga po rozdaniu nie mogą brać udziału w kolejnych rozdaniach. Osoby, które korzystają z opcji dodatkowych (baner, notka, blogroll), a nie prowadzą aktywnego bloga lub blog jest typowo rozdaniowy otrzymują tylko punkty za obserwowanie i wypowiedź, co było ujęte w regulaminie.

Tyle gadania, a teraz do rzeczy:



Gratuluję!
Już piszę do Ciebie maila :)
Jeśli nie podasz mailowo adresu w ciągu 3 dni, losowanie odbędzie się ponownie

Osoby, którym tym razem się nie udało, zapraszam na kolejne rozdania.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...