środa, 7 maja 2014

Rossmann: Promocja -49% na usta i paznokcie... z odrobiną sarkazmu.


Trylogia rossmannowskich promocji -49% powoli dobiega końca. Jednak po tym, co czytam na blogach i czego czasem doświadczam na żywo, autentycznie obawiam się wizyty w Rossmannie po błyszczyk lub lakier (promocja trwa od 5.05 do 11.05). No po prostu szkoła przetrwania. Takie historie kojarzą mi się z tym, co czasem słyszę o lumpeksach (a nieeeee, przepraszam, miało być sekondhendach, z angielska, bo kulturniej) Opowieści, jak to jedna drugiej rękę złamała lub zęba wybiła, jak to sobie tygrysice wyrywają co lepsze kąski bez pardonu; z koszyków, z wieszaków, a nawet już przy płaceniu - z garści. Mianownik wspólny? Kobiety... i niska cena.

Klientki drogerii przedstawiane są jako rozjuszony tłum z dziką rządzą w oczach. Ładują amunicję w postaci niezliczonej liczby lakierów garściami do koszyków (najlepiej wypróbowawszy większość dostępnych kolorów na zagrzybiałych paznokciach swoich i koleżaneczek oblewając przy tym obficie piaskowym Baltikiem bogu ducha winne osoby postronne). Smarują się szminkami (tak wiem, niekoniecznie testerami niestety) niczym barwami wojennymi, głównie w okolicy dłoni (najlepiej niemytych) oraz ust (najlepiej z opryszczką).  Względnie tylko otwierają i nikczemnie kichają do środka.

Wyglądają jak członkowie plemienia idącego na bitwę... a może właśnie idą? Teraz faceci siedzą w domach, a kobiety się tłuką... W końcu to walka o najlepszy produkt ("bo przecież ta druga szminka na pewno jest inna, lepsza, ładniejsza więc otworzę wszystkie w tym samym kolorze i przetestuję!") żeby zyskać urodę - to prawie jak możliwość zjedzenia serca przeciwnika, żeby zyskać jego siłę. Poszukiwania ostatniej niemacanej szminki stają się niemal jak poszukiwania zaginionej Arki. Nikt nie wie, czy naprawdę istnieje.

W sumie powinni to nakręcić: Niemacana Szminka z Szuflady - Historia Prawdziwa
A potem sikłel: Legenda o Lakierze, Który Został Zużyty
A potem trzecia część, bo dobrze się sprzedaje: Legenda o Lakierze, Który Kupiono Ponownie


Dobra, żarty na bok.* Kosmetyki każdy lubi (przynajmniej nasz blogowy światek), kobiety zachowujące się jak zwierzęta - niekoniecznie.

Wracając do tematu. Zakupów szminkowych i lakierowych jeszcze nie zrobiłam i rozważam, czy w ogóle powinnam kupować, czy lepiej się ogarnąć. Szminek mam dużo więcej niż potrzebuję, o lakierach i ich zatrważającej ilości nie powinnam się w ogóle chyba wypowiadać.


Pozostając w klimacie posta, polecam Wam:
  • Rimmel, Kate w odcieniu Rosetto (więcej o tym odcieniu przeczytacie TU!)
  • Lakiery! Nie żadne konkretne. Lakiery są jak pokemony, złap je wszystkie! ;)

*Mam nadzieję, że na tekst spojrzycie z przymrużeniem oka. Inspiracją były Wasze posty (np. kascysko) i wypowiedzi na Wizażu (pozdrawiam wątek Pazurkowy, -40%, Essence, Catrice i Nasze Blogi Kosmetyczne :)). Rossmannie, prosimy, wprowadź politykę: Towar macany należy do macanta (jakie to genialne w swej prostocie, IgnisDivine [brawo]) albo zaklejaj opakowania kosmetyków. Może to nie uchroni nas od macaczek całkowicie, ale chociaż trochę zmieni ten trend (trąd?).

88 komentarzy:

  1. Fajny post. Zgadzam się z Tobą w stu procentach. W moim Rossmannie było podobnie wzięłam dwa błyszczyki i wyszłam.
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, to bardziej zbiór spostrzeżeń wielu osób w krzywym zwierciadle :)

      Usuń
  2. Mieszkam w stosunkowo dużym mieście i nigdy nie byłam świadkiem takich strasznych scen ani w sh ani w drogerii. Owszem widziałam jak baby otwierają tusze, lakiery, ale żeby ktoś się malował? A jeszcze raz usłyszę na pewnym blogu zwrot "błona śluzowa" a wpadnę w szał :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no aż tak to nie było :) na pewno nie na raz w jednej drogerii :D

      Usuń
  3. Czytając post nieźle się uśmiałam, ale niestety to prawda. Wczoraj w Rossie słyszałam, jak jakaś dziewczyna zwraca uwagę ekspedientce, że szminka była używana, mimo że nie była testerem, na co ona opowiedziała 'nic na to nie poradzę, nie będę przecież stać cały dzień przy kosmetykach i ich pilnować'. Ręce mi opadły, po czym z szybkością światła wyszłam ze sklepu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja zwróciłam uwagę ekspedientce (ale nie Rossie tylko na prywatnym stoisku)
      powiedziała, że odłoży to na tester, ale nie bardzo chce mi się wierzyć

      Usuń
    2. W takie bajki ja też nie wierzę. Przecież dla nich liczy się zysk.

      Usuń
  4. kupuję tylko kolorówkę zabezpieczone folią w drogeriach - tak tam było zawsze i od zawsze mnie to przeraża

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakby tak było ze wszystkim, to byłoby idealnie

      Usuń
  5. Ja też dostawałam spazmów jak nie mogłam się dopchać do szafy, najgorsze jest to, że taka baba się obstawi torbą, reklamówką i najlepiej jeszcze wózkiem z dzieckiem, a Ty człowieku czekaj aż pańcia skończy zakupy i ruszy tyłek. U mnie też szafy wymiecione, szminki zmacane i połamane. Rozpacz i nędza. Mam jeszcze na osiedlu Rossmanna i tam z reguły jest spokojniej, ale aż się boję iść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No najlepiej jakby dzieci nie mialy wstepu a kobiety z nimi zamieszkaly na ksiezycu.

      Usuń
  6. aż strach chodzić w dni promocji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem tak, chociaż u mnie nie jest tak źle zwykle :) ale czasem jak dziewczyny opowiadają to włos się jeży

      Usuń
  7. Byłam w Rossmannie w poniedziałek po południu. Szafy wymiecione, szminki pootwierane i brudne. Tragedia. Udało mi się dostać jedynie Wibo Eliksir, którą miałam na liście. Reszty albo nie było albo były conajmniej w takim stanie jakby przeszły jakiś kataklizm. Dziś akurat będę miała po drodze inny Rossmann, ale wątpię aby tam było lepiej :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Robiłam makijażowe zakupy w rossie w każdym tygodniu promocyjnej trylogii i ani razu nie zobaczyłam takich dantejskich scen. Macantki owszem, ale były ofukiwane przez ekspedientki. Obawiam się, że przeniesiono mnie do innego wymiaru :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super, widać dobrze trafiłaś :)

      Usuń
  9. niby z przymrużeniem oka ale jaki to prawdziwe - ja dawno dawno temu już widziałam jak otwiera wszystkie tusze jakaś lalunia- wpompowuje powietrze i odkłada tak jakby specjalnie to robiła ;/

    ale widziałam też sytuację jak kobitka podeszła do pani kasjerki i zapytała czy to tester a jak tamta odpowiedziała że tak to jeszcze zapytała czy może się pomalować/ lub na ręku sprawdzić ----- jednak kultura jeszcze się zdarza ;)

    a ja na akcji podkłady chciałam dokupić jeszcze krem BB z Lovely i poszłam dnia 3 promocji i co zastałam ? wszystko pobrudzone pootwierane i pomazane ehhhhh ;/;/

    kosmetyki powinny być w blistrach jak to nieraz jest w Biedronce- tekturowe opakowanie by wystarczyło i by się odechciało macanek co niektórym ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. racja z blistrami, ale też wiele w biedronce było porozrywanych, cienie i pudry pokruszone

      Usuń
  10. U mnie aż tak strasznie nie było, chociaż przy promocji na cienie, tusze itp. długo się naszukałam nie macanych cieni Color Tattoo...bo praktycznie w każdym był odbity palec na środku.

    OdpowiedzUsuń
  11. już dawno nic mnie tak nie ubawiło ja ten tekst. Genialnie to wszystko podsumowałaś. A Lakiery Pokemony zostały hitem dzisiejszego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się cieszę :)
      ale to nie moja zasługa, bo ja to tylko zebrałam w całość, a to są wypowiedzi wielu osób :)

      Usuń
  12. Post wprost idealny i w zupełności prawdziwy. Szlag mnie trafia jak idę po Wibo Eliksiry a tam wszystkie szminki są już testerami...
    W mojej Naturze jest cudowny zwyczaj oklejania kosmetyków taśmą klejącą. Kosmetyki świeże i niemacane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie też panie w naturze oklejają, ale potem czasem ciężko się tej taśmy pozbyć, zwłaszcza z plastiku
      do tego odchodzi razem z oryginalną naklejką np. ze składem czy opisem produktu, nazwą

      tak źle i tak też niedobrze :)

      Usuń
  13. ja czytalam tylko juz niestety nie pamietam u kogo, ze gdy klientka drugiej otwierajacej produkty zwrocila uwage pracownica rossmanu zwrociła uwag tej pierwszej , ze jak smie tak sie odzywac do pierwszej i ze tamta ma prawo pooglądać swoje zakupy . Zostawię więc to bez komentarza. Bo jest zbędny to drogeria pozwala na takie chamstwo a ktoś cierpi bo kupi wymacany eyeliner czy jakikolwiek inny produkt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem tylko ...
      pogratulować pani ekspedientce

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem czemu usunęłaś :) czytałam na mailu komentarz :D

      Usuń
  15. ja wziełam dwie pomadki Eveline 430 i Rimmel Asia i dwa lakiery Lovely i Wibo. Nie mialam ochoty na przedzieranie sie przez tłum nastolatek, które własnie zachowywały sie jak dziki tłum. Moje na pewno nie były macane bp były prosto z szufladki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przynajmniej coś sobie wybrałaś :) z szuflady bezpieczniej, ale jak się okazuje nie zawsze

      Usuń
  16. A mnie zdziwiło dziś, że większość pomadek, które chciałam kupić było nie zmacanych :o
    Czekam na czasy kosmetyków oklejonych taśmą .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... lub w blistrach ale tego pewnie się szybko nie doczekamy :)

      Usuń
    2. Idalia, dobrze trafiłaś :) nie wszędzie jest tak, to już są opisywane ekstremalne sytuacje :D

      Zmrożona, podejrzewam, że nigdy :x

      Usuń
  17. A co powiecie na to, że jedna z osławionych blogerek mieszkająca w mojej miejscowości, postępuje tak samo? Otwiera, maca, próbuje (oczywiście produkty pełnowartościowe). Właśnie przyłapałam tą Panią wczoraj w Rossmannie i zwróciłam jej uwagę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a czy ktoś powiedział, że Bloggerki są święte i niczemu nie winne?
      baby jak każda inna :)
      ja nikogo nie usprawiedliwiam
      dobrze, że zwróciłaś uwagę, może pomyśli następnym razem

      Usuń
  18. Rewelacyjny post!
    Świetnie napisany. Uwielbiam trylogie w TAKIM Twoim wydaniu :D
    Wielkie gratulacje za pomysłowość.
    W sumie sama prawda została napisana ;)
    To tak jak super tani makijaż w wykonaniu drogeryjnych ekspedientek!
    Happy end - brak!
    Najwyżej jakaś opryszczka lub zapożyczony trądzik się przypałęta ;)
    No w końcu oszczędzamy na makijażu, ale nikt nie przeliczy ile stracimy na przysłowiowe lecznicze medykamenty!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :* kiedyś lubiłam pisać różne różności, ale potem jakoś to zeszło na dalszy plan :)
      a pomysły zaczerpnięte z życia i z opowiadań dziewczyn :)

      Usuń
  19. Zgadzam się w 100%! U mnie całe szczęście wszystko odbyło się kulturalnie, ja przed kupieniem sprawdziłam szminkę, którą biorę i o dziwo okazało się, że jest czyściutka i niemacana :D Natomiast nie wiem czy przypadkiem ktoś nie używał zakupionego przeze mnie lakieru, tego niestety nie mam jak zweryfikować :P Tylko, że ja mieszkam w małym mieście, w którym na Rossmana nie ma takiego wielkiego szału, wczoraj podczas promocji były tam aż 2 (!!) osoby, podczas gdy w centrum Katowic musiałam się przepychać pomiędzy półkami...dlatego bardzo się cieszę, że w mojej mieścinie tą drogerię postawili, bo nie dość, że nigdy nie brakuje towaru (a nowe kolekcje dochodzą zawsze na czas i podczas gdy gdzie indziej już są dawno wykupione, u mnie zawsze są dostępne), to jeszcze mieszkają tu kulturalni ludzie, którzy nie wsadzają paluchów w nowe kosmetyki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie też nie ma aż takiego zapotrzebowania i szału na limitki :D na czym korzystam, ale mniejsze miasto też ma swoje minusy, bo nie wszystko, co by się chciało jest dostępne

      Usuń
  20. Co prawda nie zamierzałam już iść do Rossmanna, ale pójdę wymacać wszystkie szminki. Te z szuflady też. I może jeszcze otworzę kilka tuszy...Pomaluję torebkę lakierem...

    Ogromnie mnie irytują macanci... Ci jawni swoją drogą, najgorsi są jednak ci ukryci-hipokryci, który to wielce oburzają się na otwieranie kosmetyków kolorowych, ale nie widzą niczego złego w wypsikiwaniu antyperspirantów czy otwieraniu balsamów do ciała... Ślę im wszystkim gorące życzenia alergii, opryszczki, pryszczy i grzybicy. Gronkowca dorzucam w gratisie, a co!

    OdpowiedzUsuń
  21. rozbawiłaś mnie ;) u mnie całe szczęście dziczy nie było ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. haha, szkoda, że nie dane mi było doświadczyć takiej tury wojennej:) Byłam na deptaku w Lublinie w Rossku i jakoś szału nie było, chyba kobiety z miasta nie rzucają się tak na te zdobycze, dziwne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz ile emocji Cię minęło :)
      co znaczy kobiety z miasta? z Lublina? czy z miasta większego, bo właśnie o większych miastach częściej słyszę straszne opowieści :D

      Usuń
  23. no ja jak poszłam na chwilę pierwszego dnia ostatniej promocji to nawet nie mogłam podejść, takie tłumy. i nie przepuszczą. nie.

    OdpowiedzUsuń
  24. dlatego Rossman w dniach promocji omijam szerokim łukiem :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ha ha..faktycznie jak byłam w Rossmannie to wojna na całego...do szafek nie szło się dostać..a jak już przy nich byłam to albo wykupione albo zużyte :) Nie wiadomo czy się śmiać czy płąkać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niektórzy to traktują jak sport ekstremalny :)

      Usuń
  26. u mnie nie było jeszcze aż tak źle, ale jak byłam w krk i był ostatni dzień promocji na podkłady, to to co się działo przy szafach to szok...serio nie wiedziałam co się dzieje! tłumy przy szafach, jeden przepycha się przez drugiego, wyrywanie sobie produktów z rąk i oczywiście jak ktoś miał tester, to druga osoba brała inny produkt i go otwierała:/ a Panie wykładały nowy towar, tzn. próbowały, bo kobiety im kosze przeglądały w poszukiwaniu odcieni podkładów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tym ekspedientkom też współczuję tych dni :|

      Usuń
  27. Oj zgadzam się z Tobą w zupełności, szczególnie co do propozycji, żeby Rossmann zaklejał produkty. Sama dopiero kupiłam kilka tuszów do rzęs z promocji i szczerze mam nadzieję, że żaden nie był otwierany... Co prawda sprawdzałam nakrętki, czy nie otwierają się od leciutkiego przekręcenia (i żadna nawet nie drgnęła), więc być może wszystkie są jeszcze fabrycznie pozamykane, ale kto wie - może jakaś silna kobita podokręcała je z całych sił po obmacaniu? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no mogliby, może chociaż minimalnie by pomogło :)

      Usuń
  28. Dokładnie jak macasz to już kup, bo widocznie Ci się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Tekst mnie naprawdę rozbawił. U mnie w rossmannie takie incydenty nie maja miejsca. nawet będą wczoraj i dziś nie natknęłam sie na jakieś specjalne tłumy ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. A co zrobić kiedy ekspedientka sama otwiera "nie tester" i maże nim po łapie, nie koniecznie czystej bo ona też sterylna nie jest... no krew zalewa... a zwróć jej uwagę to Cię zje :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem Ci, że ostatnio zwróciłam uwagę i babka się zmieszała (ale to nie było w R.)

      Usuń
  31. Genialna opowieść :D i niestety prawdziwa. Miałam "przyjemność" obserwować te wszystkie opisane przez Ciebie paranoje "z bliska". Najbardziej irytuje mnie, wspomniane z resztą, otwieranie np. szminek, choć obok stoi tester w identycznym kolorze. I niestety muszę stwierdzić, że zaklejanie opakowań nie pomoże (kolorówka Ireny Eris jest pozaklejana przez producenta), bo każda "szanująca się" wścibska wojowniczka poradzi sobie z każdym opakowaniem. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no radzą sobie, radzą :) a potem nie ma co zbierać

      Usuń
  32. Żarty żartami, ale autentycznie bałam się iść do Rossmanna, gdy była przecena na mascary... o.O

    OdpowiedzUsuń
  33. Promocja w Rossmannie jest duża, aż 49%, jednak myślę, że na dużej części osób nie robi już takiego wrażenia. Praktycznie na okrągło któraś z drogerii ma 40% zniżki, więc nie jest to też taka znów rzadka praktyka. Osobiście w Rossmannach tłumów nie spotkałam, parę osób się kręciło, ale bez szału. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zależy pewnie od lokalizacji, godziny i kultury miejscowych :D

      Usuń
  34. Aż takich scen nie widziałam a byłam kilka razy i to w dwóch rossmannach. Ale to tylko i wyłącznie wina drogerii tak samo jak i dzisiaj byłam w hebe gdzie jest -40 do każdego kosmetyku powinien być tester regularnie zmieniany na nowe. Ja nic nie kupowałam tylko mama ale i tak miała problem z brakiem testerów. choć i tak się poproawiło i np coraz więcej tuszy ma szczoteczki obok pokazane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, testerami zajmuje się chyba nie drogeria tylko dystrybutor i pewnych rzeczy nie ma po prostu w formie testera wcale

      zgadzam się z tuszami, ale ostatnio babka otwierała po kolei kilka L'Oreal False Lash Effect mimo, że szczoteczka była na wystawce

      Usuń
  35. Wszystko fajnie, tylko Rosetto to po włosku szminka , więc szminka w odcieniu rosetto nic nie mówi :D. a co do babeczek w Rossmannie to naprawdę zwątpiłam w to, że czlowiek jest istotą myślącą :D. Brak słów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko fajnie, ale nie kliknęłaś w link :) polecam lekturę zanim zwrócisz komuś uwagę :SD bo właśnie o tym co napisałas jest ten post o "kolorze: Rosetto!

      ten tekst powyżej to lekka szydera, tak samo jak polecanie szminki Rosetto :D

      Usuń
  36. Święta prawda to co piszesz. Ja zaszłam do Rossmanna na chwilę, bo jak zobaczyłam te dzikie tłumy to to zdecydowanie zniechęciło mnie do jakichkolwiek zakupów i wyszłam stamtąd prędzej niż weszłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem nie ma co się pchać w ogóle :)

      Usuń
  37. Istna prawda,kobiety na wyprzedaży to już nie są normalne kobiety :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Hahahahahahahahaha ale się naśmiałam :) Ale niestety, taka prawda :) Jakiś czas temu byłam w Naturze w trakcie promocji "kup 2 produkty do makijażu - trzeci dostaniesz gratis". ZOSTAŁAM WYPCHNIĘTA RAMIONAMI PRZEZ STADO INNYCH KOBIET POZA OKOLICE SZAFY. Czułam się jak na koncercie, kiedy gwiazda rzuca się na tłum fanów -_-
    Poczekałam grzecznie, tupiąc nóżką, żeby przypadkiem nikogo nie zabić... A i tak kupiłam co chciałam :p

    OdpowiedzUsuń
  39. Mi kuzynka kupiła cień maybelline color tattoo on and on bronze w domu otworzyłam i ujrzałam macany cień permanent taupe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a na opakowaniu była nazwa on and on bronze? :o

      Usuń
  40. lakiery są jak pokemony, złap je wszystkie :D you made my day <3
    wczoraj liczylam i wyszło kolo 50 ale powinnam juz z 15 wyrzucic :D
    to uzależnia :D

    OdpowiedzUsuń
  41. Ojj tak, to co się dzieje w Rossmannie na tego typu promocjach to jakiś koszmar... Sama padłam ofiarą 'testerek' i kupiłam używany, rozlany podkład. W tubce nie ma nawet połowy kosmetyku :(

    OdpowiedzUsuń
  42. Gdy poszłam w pierwszy dzień ostatniej promocji, nie było zbyt wielu klientek, chyba trafiłam na dobrą godzinę. Za dwa dni, Rossmann wyglądał jak po przejściu tajfunu- pomadki, kredki turlały się po podłodze, a sprzedawczynie nic z tym nie robiły, bo przecież można podnieść kredkę, włożyć z powrotem na półkę i wygląda jak nowa- cóż z tego, że klientka dostanie połamaną na milion kawałków kredkę. Pomadki- to samo. Gdyby nie naklejka `tester`, nie wiedziałabym, która jest testerem, oczywiście- żadna niezdatna do użytku. Masakra...

    OdpowiedzUsuń

Podoba Ci się? Skomentuj, będzie mi miło!
Coś Ci się nie widzi? Tym bardziej skomentuj! Popracujemy nad tym :)
W związku z brakiem respektowania podstawowych zasad kultury: posty zawierające "Zapraszam do mnie", linki w podpisie i tym podobny SPAM będą usuwane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...