niedziela, 23 listopada 2014

Co się działo, gdy nic tu się nie działo...

A po trzech miesiącach przerwy... nadal żyję. Od września tylko pracą, która co prawda sprawia mi wielką satysfakcję, ale jest bardzo wymagająca i wyciąga ze mnie wszystkie siły witalne. Chciałabym wrócić na bloga, bo zawsze był moją odskocznią i mam nadzieję, że czas mi pozwoli i sił mi wystarczy.

Trochę się pozmieniało: znowu przytyłam tu i tam, nie farbowałam włosów od wieków i obgryzłam paznokcie pierwszy raz od jakichś 7 lat. O zgrozo! Mam nadzieję, że to tylko jednorazowy wybryk :x

Dziękuję wszystkim, którzy czasem wspomną, napiszą i się zainteresują. Przepraszam tych, którzy czekają na powrót i wypełnienie zobowiązań.

Pomalutku ogarniam :)

EDIT: Tak, wiem, baaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzoooooooooooo woooooooooooooooooooooolnooooooooooooooo. Ale mam zamiar wrócić na wakacjach, kiedy uporządkuję wszystkie "pracowe sprawy" i będę mogła wreszcie odetchnąć.


poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Wypolerowane - Paloma, Hand SPA, Cukrowy peeling do rąk z olejkiem makadamia i migdałowym

Cukrowy peeling do rąk z olejkiem makadamia i migdałowym Paloma, Hand SPA to kosmetyk, na który raczej nie zwróciłabym uwagi na sklepowej półce, a szczerze mówiąc nigdy na niego nie natrafiłam. I pewnie tak by zostało, gdyby nie udało mi się wygrać go w rozdaniu u Kamili (jeszcze raz dziękuję :)).

Okazał się świetnie spełniać swoje zadanie, jakim jest wygładzenie skóry dłoni i usunięcie martwego naskórka.

Cena/pojemność: ok. 8-9zł/125ml
Dostępność: Hebe, mniejsze niesieciowe drogerie, sklepy internetowe, np. strefaurody

Opakowanie w formie odkręcanego słoiczka jest ładne, nieprzeładowane grafiką, wygodne i funkcjonalne, dodatkowo zabezpieczone folią aluminiową. Pozwoli zużyć kosmetyk do końca. Niestety denko jest "oszukane", czyli podwójne.


nagroda Qltowy Kosmetyk
  
"oszukane" dno

nie testowany na zwierzętach


Opis Producenta:
Naturalne kryształki cukru zawarte w peelingu szybko i delikatnie złuszczają martwy naskórek doskonale wygładzając i zmiękczając skórę dłoni, jednocześnie pobudzając ją do odnowy. Olejek makadamia, posiadający wyjątkowe właściwości regeneracyjne, intensywnie nawilża i odżywia skórę. Bogaty w witaminy oraz składniki mineralne olejek migdałowy odbudowuje warstwę lipidową naskórka dłoni. Witaminy A i E łagodzą podrażnienia oraz znakomicie regenerują skórę, która odzyskuje aksamitną gładkość. Relaksujący zapach produktu sprzyja komfortowi podczas stosowaniu.

zabezpieczenie opakowania

Konsystencja peelingu jest stała, bardzo zbita, przypomina masło, kryształki cukru są grube, a kosmetyk nałożony na dłonie bardzo tłusty. Można nanosić go na suche i zwilżone dłonie w zależności od efektu jaki chcemy uzyskać (na suchych dłoniach, działanie jest mocniejsze). 

Peeling pachnie miło, kwiatowo, dość sztucznie, ale nie nieprzyjemnie. Zapach utrzymuje się na dłoniach.


Skład: cukier, wazelina, parafina, emolient (zapobiega utracie wody), emulgator (ułatwia zmywanie), olej ze słodkich migdałów, olej makadamia, emulgator, masło shea (ciekawe, że producent nie napisał o tym na opakowaniu), kompozycja zapachowa, parafina, wit. E, wit. A, emolient, substancje zapachowe, barwniki
 

Działanie:
Peeling ma bardzo dużo i bardzo grube drobiny cukru, więc jeśli lubicie zdzieraki, będziecie zadowolone. Przy pierwszym użyciu nawet za mocno docisnęłam i skóra była zaczerwieniona przez chwilę, później używałam go z większym wyczuciem :)

tłusta konsystencja

uwaga na zdzieranie! jest naprawdę mocny

Peeling jest bardzo przyjemny w użyciu. Ładnie pachnie, dobrze się rozprowadza, masuje dłonie, pobudza krążenie, złuszcza martwy naskórek. Na początku myślałam, że będzie pozostawiał tłustą warstwę, bo w czasie stosowania jest bardzo śliski. O dziwo zmywa się bardzo dobrze. Powiedziałabym, że bez użycia kremu pozostawia dłonie tak przyjemnie gładkie, ale lekko przesuszone, skóra jest ściągnięta (nie wiem czy to za sprawą parafiny, po zabiegach parafinowych miałam podobne wrażenie przesuszenia, a przecież są polecane na dłonie). Dlatego koniecznie po jego użyciu nakładam krem do rąk.


Podsumowując:
+ cena/pojemność
+ wydajność
+ opakowanie otwierane od góry
+ działanie: poprawa krążenia, złuszczenie, wygładzenie
+ zapach
+ brak tłustej warstwy po zmyciu

- podwójne, "oszukane" dno
- brak obiecanego nawilżenia i odżywienia
- tłuści umywalkę

czwartek, 14 sierpnia 2014

Pinky Winky bez torebki - różowy neon dobrarada

Ten różowy neon i-nails STUDIO nr 204 to chyba moje największe lakierowe zaskoczenie jeśli chodzi o tę najniższą cenowo półkę. Wypadł dużo lepiej niż jego perłowy neonowy żółty brat z dobrarada.com.pl , którego musiałam ratować zdobieniem i pokazywałam TUTAJ!

Lakier kosztuje grosze, ma dużą pojemność i spodziewałam się, że będzie smużył i słabo krył jak mój poprzedni tani, neonowy lakier w tym kolorze. A tu proszę! Już jedna warstwa prawie zakryła moje białe obłączki i wolny brzeg. Druga całkowicie. Formuła lakieru świetna: dobrze się rozprowadzał, nie smużył, wysechł dość szybko i na połysk (nie na półmat, jak niektóre neony). Pędzelek lakieru jest zwykły, ale wygodny, praktycznie wcale nie pozalewałam skórek.

Na paznokciach jest trochę inny niż w butelce, w butelce to chłodny neonowy róż, typowy "pink", na dłoniach przybiera cieplejszego odcienia.

Jeśli chodzi o trwałość, to trudno orzec: na rękach pierwszy odprysk już drugiego dnia, za to na stopach trzymał się już ponad dwa tygodnie bez uszczerbku, ale chyba zmyję, bo już pora na zmianę.
Możliwe, że to kwestia bazy w postaci odżywki Delia Coral ProSilk 10w1, bo ostatnio zauważyłam, że większość lakierów mi się na niej nie trzyma dobrze.

I-nails nr 204
Cena/pojemność: 2,99(3,99)zł/12ml
Trwałość: 36 m-cy 
Nie zawiera MMA ani toluenu
Dostępność: TUTAJ!
EDIT: ten odcień jest chwilowo niedostępny

Jedna warstwa







Dwie warstwy











Na stopach (zdj. z lampą błyskową)




środa, 13 sierpnia 2014

Wyniki rozdania "jajeczka" Ebelin

Do rozdania zgłosiło się 46 osób chętnych do wypróbowania jajka Ebelin.
Bardzo Wam dziękuję za wszystkie zgłoszenia!
Niedługo kolejne minirozdanie. Już teraz zapraszam do wzięcia udziału.



Gratulacje!
Wysyłam maila, przypominam, że masz 3 dni na podanie danych adresowych do wysyłki.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Przypomnienie o rozdaniu

Macie jeszcze niecałe 3 godziny na zgłoszenie się po jajko Ebelin.
Wystarczy być publicznym obserwatorem i zgłosić się w komentarzu pod TYM WPISEM

http://bajzelkosmetyczny.blogspot.com/2014/08/troche-szczescia-za-duzo-zdjec-mini.html

Powodzenia!

niedziela, 10 sierpnia 2014

Różowe jajko sadzone

Czasem nieudane mani też czegoś uczą, np. tego, że nie zawsze mieszanie lakieru i farbki akrylowej to dobry pomysł. Albo tego, że malowanie pędzelkiem, który zwykle służy nam do czyszczenia skórek też nie jest dobrym rozwiązaniem. 

Miały być biało-różowe stokrotki, a wyszły sadzone, bynajmniej nie kwiaty.
Wstawiam ku przestrodze, dla potomności. Tak, mnie też się chce śmiać jak na to patrzę.

Zdobienie powstało w wielkich męczarniach w ramach projektu Kwiaty u RedRouge. Niestety znów jestem spóźniona o tydzień.

Chyba się poddam i wrócę pokornie do stempli :D


sobota, 9 sierpnia 2014

Recenzja gościnna - Lirene, Multifunkcyjny krem na dzień

Dzisiaj druga z gościnnych recenzji serii "multifunkcyjnej" Lirene.
Krem był testowany zimą!

Zdjęcia i tekst: DeBeaute

Przyszła pora na kolejną recenzję jednego z kosmetyków Lirene. Wybór padł na multifunkcyjny krem na dzień. :)


Krem jest szczelnie zapakowany w folię, po otworzeniu pudełka napotykamy dodatkową "przeszkodę" w postaci sreberka, które dodatkowo daje nam świadomość, że faktycznie nikt owego kosmetyku przed nami nie wypróbował. ;-)



















Zacznę od tego, że moja skóra jest mieszana w kierunku tłustej w strefie T. Od czasu do czasu na mojej twarzy pojawiają się wypryski, jednak na szczęście nie jest to aż tak wielkie utrapienie jak kilka lat temu.
Krem jest przeznaczony do wszystkich typów cery, co jest dodatkowym atutem dla osób, które nie są do końca pewne jeżeli chodzi o ich typ cery. Oto kilka słów od producenta:























Jedną z najbardziej istotnych rzeczy, którą krem robić powinien jest nawilżenie, które zdecydowanie przydaje się w okresie zimowym, kiedy narażamy skórę na wyjątkowy dyskomfort, m.in. przebywanie na mrozie i następnie wchodzenie do klimatyzowanego pomieszczenia. Po nałożeniu kremu skóra jest miękka, przyjemna w dotyku oraz nie 'lepi' się. Bez problemów można na niego nakładać makijaż już po kilku minutach aplikacji. Mojej skóry co prawda nie matuje, jednak używam matującego pudru, więc nie jest to dla mnie duży minus. Nie zauważyłam, żeby krem powodował szybsze świecenie się skóry ani tego, żeby przedłużał świeżość makijażu. Ten aspekt pozostał bez zmian.
Kosmetyk posiada SPF 10, co również postrzegam jako plus. Dodatkowym atutem jest fakt, że krem niesamowicie przyjemnie pachnie. Nie jest to duszący zapach, zdecydowanie umila on aplikację po porannej (nie koniecznie miłej) pobudce.

Teraz przyszła pora na (teoretycznie) mniej przyjemną część, czyli wady.

Jako, że używałam (i wciąż używam) kremu w okresie zimowym myślę, że kosmetyk zbyt słabo nawilża. Mimo wszystko nie zapchał mnie (jako jeden z niewielu!), więc najprawdopodobniej przebrnę zimę z innym kremem, a ten zostawię sobie na nieco cieplejszy okres.

Cena kremu to ok. 15 zł za 50 ml.
Polecam z czystym sumieniem :)
 

czwartek, 7 sierpnia 2014

Red & Matte - Lovely, Extra Lasting, Lip gloss matowy z formułą długotrwałą

Czerwone, matowe usta. Makijaż klasyczny. Oko niemal nagie. Delikatne konturowanie.



nie wiem, czy dostrzegacie ten blask :D ale to moje żelastwo na zębach


Użyte kosmetyki:
Podkład Vichy, Dermablend, 15 Opal
Korektor pod oczy Miss Sporty
Puder Ryżowy Pierre Rene
Bronzer Dr Irena Eris, Provoke, Chocobronzer, nr 41 Light
Róż i rozświetlacz: Dr Irena Eris, Provoke, Modelator
Cienie Avon, Color Trend, Sunburst
Kredka do brwi Joko
 Tusz do rzęs Vipera, Brown Fall (brązowy)
Matowy błyszczyk, Lovely, Extra Lasting




Lovely, Extra Lasting, Lip gloss matowy z formułą długotrwałą  
Cena/pojemność: 8,79zł/6ml (ja kupowałam przy okazji promocji -40%, czyli trochę ponad 5 zł)
Dostępność: Rossmann

Głosy na ich temat są skrajne, czytałam bardzo dużo niepochlebnych opinii (że wysusza, że ściąga, że się zbiera, że się nieestetycznie nakłada itd.), ale ja te produkty lubię. Wiadomo, że do użycia kosmetyku w takiej formule trzeba mieć zadbane usta, bo bezlitośnie podkreślą wszelkie nierówności i skórki. Nie mam po użyciu uczucia ściągnięcia, szczypania, oczywiście czuć, że mam na ustach matowy produkt, ale u mnie nie powoduje dyskomfortu.

W przypadku tych "błyszczyków" nie udaje mi się nałożyć ich za jednym pociągnięciem. U mnie najlepiej sprawdza się nakładanie cienkich warstw w suche usta (bez pomadki pielęgnacyjnej, wazeliny), dokładanie koloru i niezaciskanie ust po aplikacji (wiecie- chodzi o to, co zwykle robimy po nałożeniu szminki lub błyszczyka, pocieranie jednej wargi o drugą w celu rozprowadzenia produktu). Po prostu nakładam i czekam aż wyschną.

Błyszczyk/matowa pomadka jest dość trwała - przetrwa gadanie, "suchą" przekąskę i parę łyków z butelki, ale już obiad czy gorąca herbata ją pokona z łatwością. Dla mnie nie jest to wielki minus, bo po jedzeniu wystarczy uzupełnić środek warg. 
Pachnie jak ciasteczko, dokładniej jak jakiś (pomarańczowy?) olejek aromatyczny do ciasta.

Opakowanie jest "plasticzane" i nie należy do najpiękniejszych. Aplikator jak w standardowym błyszczyku.

Macie? Lubicie? Nienawidzicie?

Edit: znalazłam jeszcze zdjęcie z czerwonymi włosami i ustami z Lovely z tamtego roku, ale tu akurat paznokcie grały pierwsze skrzypce :D

środa, 6 sierpnia 2014

Indigo, a fiolet! Indigo Nails, Lavender

Lakier Indigo, Lavender to nowość w mojej lakierowej kolekcji i trafił do mnie na spotkaniu blogerek w Chełmie. Firma Indigo Nails jest znana bardziej w gronie profesjonalnych stylistek paznokci niż zwykłych lakierowych zjadaczek chleba (czy może powinnam tu użyć określenia: "wąchaczek zmywacza"?;) Produkuje m.in. żele, akryle, lakiery do zdobień, lakiery hybrydowe itp.

Zwykłe lakiery kosztują 16zł/10ml w sklepie firmowym indigo-nails (ceny widoczne są niestety dopiero po zalogowaniu i podaniu danych osobowych).

Obietnice producenta (moje odczucia pogrubione):

Wciąż szukasz lakieru do paznokci IDEALNEGO pod każdym względem, który z pełnym przekonaniem polecisz swoim Klientkom? Właśnie go znalazłaś!
Lakiery do paznokci Indigo Nails
  • obłędna kolorystyka: mocno nasycone kolory - kolory hybryd Gel Polish! - zgadzam się - ciekawa, bogata kolorystyka! i mają nazwy :)
  • 2 warstwy kryją w 100% - przy żadnym lakierze nie ma potrzeby aplikacji 3 warstwy - mój jest dość jasny i rzeczywiście pokrył (mały wolny brzeg i bardzo widoczny obłączek) przy 2 warstwach
  • brak smug i prześwitów - zgadzam się
  • trwałość oraz brak odprysków, nie ścierają się na końcach - z reguły rzadko oceniam lakiery pod względem trwałości, bo po pierwsze ja nie oczekuję tygodniowej trwałości, nawet nie pięciodniowej, bo często zmieniam kolory i wiem, że dużo zależy od przygotowania płytki, bazy itd, ale pierwsze spotkanie z Indigo trochę mnie rozczarowało. Lakier pościerał się i nawet w jednym miejscu odprysnął już na drugi/trzeci dzień po malowaniu. Nie chcę tutaj wyrokować, bo może po prostu nie polubił się z bazą (Delia, Coral Pro Silk, 10w1). Nie nakładałam też topu, żeby sprawdzić trwałość samego lakieru. Na pewno uzupełnię opinię przy kolejnych użyciach w innych konfiguracjach (na innej bazie, z topem, solo), ale pierwsza próba nie nastroiła mnie pozytywnie. Niestety nie mam bazy ani topu z tej serii, a chyba taki test byłby najbardziej rzetelny.
  • rzadka konsystencja: bajecznie łatwa aplikacja - nie nazwałabym konsystencji rzadką, ale też nie gęstą,m wg mnie w sam raz, bardzo dobrze się maluje, jak wyżej, dobrze się maluje
  • genialny pędzelek: miękkie włosie specjalnie dopasowane pod konsystencję lakieru - jak wyżej, dobrze się maluje
  • z łatwością pracuje się w okolicach skórek oraz maluje paznokcie o każdej długości - sprawdzałam tylko na krócinkach, ale maluje się dobrze, nie zalałam skórek

Podsumowując: bardzo fajny lakier, jasny, a kryjący (mam podobny odcień z innej firmy i 3 warstwy to minimum), wygodny pędzelek i aplikacja, ładny połysk bez topu.

Trwałość jeszcze do kolejnego przetestowania, jak nie poradzi sobie, to nie ma przebacz. Gdybym była klientką i lakier pościerałby mi się po jednym dniu, to chyba bym już nie wróciła do tego salonu.

Uwaga! odcień fioletu jest nieco cieplejszy niż wyszedł na zdjęciach

lampa pierścieniowa

światło dzienne (pochmurno)

lampa błyskowa
A tu już lakier na trzeci dzień (pościerana wskazówka i środkowy, ale podobnie było na kciuku oraz na drugiej dłoni):









o oliwce będzie osobny post :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...