środa, 18 lipca 2012

Wibo, Color Power nr 6 + Sally Hansen, Hidden Treasure

Fioletowy Color Power od Wibo (przeze mnie nazwany Melancholikiem i dzięki temu też go dostałam KLIK! :))
Wcześniej pokazywałam też żółty z tej serii (KLIK!)

Fiolecik to nieco jaśniejszy i trochę cieplejszy (więcej czerwonych niż niebieskich tonów) kolor niż przedstawiony na zdjęciach.
Wg mnie jest to taka średnia śliwka.

+dobrze się rozprowadza, wygodny pędzelek
+konsystencja w sam raz, żeby nie zalać skórek :)
+kryje po 2 warstwach
+ładnie błyszczy
+dobrze się wyrównuje, bez smug
+cena (5,99 za 7ml)

trwałość trudno mi ocenić, ale nosiłam go 3 dni bez odprysków

-zabąblował, przytrafiło mi się to pierwszy raz chyba od roku :o, nie wiem czy to wina lakieru, pogody czy innych anomalii :P


Drugi niedawny nabytek to Hidden Treasure od Sally Hansen.
Jestem w tych flejksach po prostu zakochana po uszy!
Kupiam go na allegro jako "uszkodzony" za zawrotną kwotę 7,99 w pojemności 14,7ml. Uszkodzenie to lekkie odpryski srebrnego z nakrętki. Zupełnie mi to nie przeszkadza :)

Na allegro można go kupić w kwocie 14,99, "portal na W." podaje kwotę 46zł za lakiery z serii Complete Salon Manicure, co wydaje mi się czymś niewyobrażalnym :P

Flejksy zmieniają się w zależności od światła:
-złote, pomarańczowe i zielone

Jeśli macie flejksy z MySecret, Pierre Rene (nr 11), czy GR (nr 01 tutaj jeszcze zobaczymy błękit)... też mienią się na te kolory, ale to jest zupełnie coś innego.
Bazą jest mleczny lakier (wydaje się nieprzezroczysty, coś jak topy matujące)
W niej zanurzone są miliony drobinek. Łuseczki są nieregularne, ale dużo dużo drobniejsze od tych z GR, czy PR. świetnie przylegają do lakieru, wystarczy jedna warstwa dla wyraźnego efektu tafli łuseczek.
Wysychając traci trochę blasku (ale i tak bardzo mi się to podoba, jeśli ktoś chce moża pociągnąć bezbarwnm topem :)

Jestem zauroczona tym lakierem :)

Sally Hansen, Hidden Treasure (w słońcu)
Wibo, Color Power, nr 6 (światło dzienne)
(światło dzienne)
(światło dzienne)
(światło dzienne)
Sally Hansen Hidden Treasure

wtorek, 17 lipca 2012

Wibo, Pomadka różana z formułą błyszczykową, Summer Kiss 01

Na życzenie pokazuję pomadkę :)

Jest bardzo delikatna, chłodnoróżowa, z mnóstwem drobinek.
Pachnie trochę mdląco jak cała seria.
Rozprowadza się gładko, jednak drobinki są nieco (słabo) wyczuwalne na ustach.
Trwałość średnia, ale nie oczekiwałam dobrej, zjada się równomiernie.
Przy demakijażu lepiej zmyć ją najpierw, bo przy myciu całej twarzy potrafi pozostawić drobinki wszędzie dookoła.



Jeśli nie lubicie drobinek, stanowczo odradzam :D
Raczej nie kupiłabym z cenie regularnej, ale po 1,29...na pewno użyję kilka razy tego lata :)

Wibo, Pomadka różana z formułą błyszczykową, Summer Kiss 01
od góry: nagie usta, światło dzienne-pochmurno, światło sztuczne, światło sztuczne żarówka

Wibo, Pomadka różana z formułą błyszczykową, Summer Kiss 01
na policzkach róż z tej samej kolekcji
zdjęcie z lampą

poniedziałek, 16 lipca 2012

CG - Curly Girl, o co w tym wszystkim chodzi?

Obiecywałam włosowe posty TU. Jednak strasznie ciężko do tego się zabrać, bo ogrom informacji jest dość przytłaczający. Mam nadzieję, że pomalutku to ogarniemy :)

włosy lipiec 2012 (dosychające)
Na metodę CG - czyli Curly Girl (podobnie jak na większość genialnych  kosmetycznych pomysłów) trafiłam oczywiście w "portalu na W". Dzięki szacownemu gronu Curlitanek z forum kręconowłosych, które wielbię miłością bezgraniczną, które wiele razy wspierały dobrym słowem dzieląc się swoją fachową wiedzą i może nieco mniej fachową choć równie wartściową życiową mądrością wyprowadziłam moje "przecież proste, niesforne, brzydko wywijające się, nędzne włosy" na "przyzwoite fale", z których jestem mniej lub bardziej zadowolona :)

Posłodziłam, pouwielbiałam moje ukochane Kędziorki i Faluski :D no nie mogło bez tego się obyć...

teraz postaram się w miarę konkretnie. Na pewno będzie masa rzeczy, o których nie wspomnę, dlatego podaję linki do źródeł i zachęcam do samodzielnego zagłębiania się w lekturę, co czyniłam i nadal czynię nieustannie wracając do podstaw :)

Przygodę z CG zaczęłąm niemal równo rok temu, bo w połowie czerwca.
Obecnie główny wątek zakręconego forum, czyli Pielęgnacja loków, loczków i fal ma XIV części. Na szczęście Mądre Głowy zebrały większość potrzebnych informacji i umieszczane są one w pierwszym poście każdej części wątku.

Najważniejsze informacje znajdują się w FAQ i pigułce pielęgnacyjnej, skąd za pomocą linków przenosimy się do wątków i postów dot. interesujących nas treści.

W wielkim skrócie i moim laickim językiem, w większości piszę z głowy to, czego przez rok się nauczyłam :):
http://store.devachansalon.com/StoreFront.bok
Metoda Curly Girl została opisana w książce Lorraine Massey „Curly Girl: The Handook”. Polega ona na rezygnacji z używania szamponów zawierających agresywne, wysuszające i drażniące siarczany tj. SLS, SLES (jeśli dbacie o włosy i czytacie blogi włosowe na pewno słyszałyście już o tych składnikach).

Metoda ta ma za zadanie ograniczenie ucieczki wody z włosa kręconego/falowanego, który z natury jest bardziej skłonny do uszkodzeń i powstawania puchu niż włos prosty. Struktura włosa kręconego utrudnia rozprowadzanie sebum ze skóry głowy na włos tym samym pozbawiając martwą część włosa ochrony przed czynnikami zewnętrznymi.

Drugą ważną zasadą jest pielęgnacja i stylizacja bezsilikonowa. Sprawa wygląda tak, że większość dostępnych na rynku odżywek, masek, szamponów, stylizatorów (popularne marki jak Pantene, Loreal, Schwartzkopf i inne) zawiera polimery, które oplatając włos sprawiają, że WYGLĄDA on na zdrowszy, gładszy, bardziej błyszczący. Zwróćcie uwagę, że w reklamach często słyszymy: "włosy będą wyglądały zdrowiej już po tygodniu" itd. itp., czyli nie będą zdrowsze, będą tylko sprawiały takie wrażenie.

Problem z silikonami jest taki, że oplatając włos silikon tworzy barierę chroniącą go przed czynnikami zewnętrznymi (gorącem suszarki, promieniami UV, wycieraniem o ubranie itp.), ale też uniemożliwia lub znacznie ogranicza działanie substancji aktywnych znajdujących się w maskach i odżywkach.

Dodatkowo większość dodawanych do kosmetyków do włosów silikonów nabudowuje się na włosie i jest zmywalna wyłącznie wspominanymi już siarczanami, co w efekcie uniemożliwia rezygnację z używania SLS i SLES.

Dobrze, doszłyśmy do tego, że unikamy SLS, SLES, silikonów (w tej grupie znajdują się silikony trudno zmywalne, polyquaternia i quaternia (pq i q),oraz PVP i inne copolymery)

Włosy myjemy odżywką, która nadaje się do mycia (KLIK!), delikatnym szamponem (babydream-szampon dla dzieci, balsam mamowy) albo czymś zupełnie nieprzeznaczonym do włosów (np. żelem do higieny intymnej Facelle sensitive z rossmana :D)
Używając szamponu/żelu (łagodnego detergentu) stosujemy metodę OMO lub kubeczkową.

Pigułka pielęgnacyjna to podstawowy 4etapowy program pielęgnacji włosów:
cytat za wizaz.pl (link powyżej)

"Podstawy podstaw:
4-etapowy program pielęgnacyjny (dostosowany do własnych potrzeb)
1. prawidłowe mycie i oczyszczanie
2. odżywianie (nawilżanie, wzmacnianie)
3. zabezpieczanie (będące jednoczesnie odżywianiem, bowiem chodzi o nakładanie odżywki bez splukiwania)
4. stylizacja
 Pierwsze etapy programu to elementy stałe i niezbywalne (można dodać maskę czy olejowanie przed myciem). Jedynie ze stylizacji można zrezygnować."

Etapy te są pięknie i wyczerpująco opisane na wizazu, zachęcam do przeczytania.

Następnym razem opiszę Wam jak wyglądały moje początki (kolejne etapy postępowania w metodzie CG)
Teraz jak patrzę z perspektywy, to wyglądem włosów na początu można było się załamać, ale ja byłam pena entuzjazmu i gotowa na zmiany :D Na zdjęciach widać pierwsze mycia z CG :) (można kliknąć aby powiększyć) 

Nie zrażajcie się ogromem wiedzy do przyswojenia, wszystko powolutku z cieprliwością!

Nie zrażajcie się też wyglądem włosów na początku drogi :) u mnie włosy zmianiały się z mycia na mycie, co widać na zdjeciu.


od lewej: 1. przed - tylko wysuszone, 2. pierwsze mycie - oczyszczanie, 3. pierwsze OMO, 4. 2 tyg z CG (koniec czerwca 2011)
Zainteresowane? A może już stosujecie tę metodę?


CDN...

niedziela, 15 lipca 2012

Różany lakier Wibo, a właściwie to dwa :)

Pomysł malowania ściągnięty od Ewalucji :) tyle, że u mnie zamiast neonowej: wersja---zwyklejsza, bezpieczna :) bardzo fajnie mi się nosiło ten mani, mimo, że prosty, to troszkę inny niż zwykle. Mała zabawa w ciepło-zimno.

Malujemy mały, serdeczny i środkowy pazurek jednym kolorem (różany lakier Wibo, nr 9), a wskazujący i kciuka drugim (różany lakier Wibo nr 1).

Dopiszę dwa słowa o samym lakierze:
+dobry pędzelek
+łatwo się rozprowadza
+na bazie kryje po 2 warstwach
+ładnie błyszczy
+cena (1,29 w promocji) i pojemność (12ml)


+/-rzeczywiście pachnie, dość intensywnie, nawet po pokryciu SV, nawet na 2-3 dzień, plus-minus, bo ten zapach jest trochę mdlący

-brzydka toporna buteleczka

 odpryski na 3ci dzień (ale równie dobrze może być to wina lekkiego ściągnięcia lakieru przez SV)

za tę cenę jestem bardzo zadowolona :)

Lakier różany Wibo nr 1 i nr 9
(słońce)
Lakier różany Wibo nr 1 i nr 9
(świ dzienne)
Lakier różany Wibo nr 1 i nr 9
(światło dzienne)
Użyłam:
Eveline 8w1
Wibo różane nr 9 (chłodny róż) i nr 1 (ciepły róż-koral) po 2 warstwy
SV


Malowałyście paznokcie w ten sposób?
Ja do tej pory tylko kolory na zmianę albo skittlesy albo mały+wskazujący+kciuk, a serdeczny i środkowy inaczej.

piątek, 13 lipca 2012

A jednak nakupiłam trochę "taniego badziewia z wibo" :D

Wybaczcie, ale nie pamiętam, która to powiedziała, ale strasznie mi się spodobało :D

Kiedy różana kolekcja weszła do rossmannów, pamiętam, ze chodziłam wokól niej, oglądałam, nie mogłam się zdecydować, w końcu kupiłam tusz---dla mnie strszny niewypał, niedawno poleciał do kosza, zapomniany, zaschnięty...

Teraz po kilku m-cach, skuszona przeceną i niejako zmuszona do ograniczeń wydatków przez akcję "przeżyć lipiec za 5 dych" kupiłam róż... potem szminkę...lakierów nie było, poszłam kilka dni później i kupiłam też lakiery...3 kremy w bezpiecznych kolorkach :)

I mimo, że stylistyka tych różanopodobnych opakowań niekoniecznie do mnie przemawia, to za tę cenę (1,29 za sztukę) myślę, że warto :D

Róż: bardzo delikatny dziewczęcy róż, drobinki - w porządku
Szminka: w opakowaniu wygląda tragicznie (różowiasta, drobinkowa), na szczęście jest bardzo delikatna na ustach, nieco różowi i lekko połyskuje
Lakiery: ładne kolory, bez bazy 2 warstwy nie kryją zbyt dobrze jak dla mnie, na bazie prawdopodobnie powinno być ok, ale jeszcze nie sprawdzałam, kolorki bardzo moje :)

tylko ten zapach...trochę mdli, w cenie regularnej na pewno bym nie kupiła ;)

Wibo, kolekcja różana

A Wy się skusiłyście?

poniedziałek, 9 lipca 2012

Pigment Kobo nr 408 Cornflower (czyli polski chaberek)



Pigmenciki odkupione od Ewy z bloga Kot w kosmetyczce w okazyjnej cenie.
Zakup bardzo udany, wysyłka szybka i dobrze zabezpieczona, wszystko sprawnie przeprowadzone.
Dziękuję Ewuś :*

zdj. pochodzi z bloga kotwkosmetyczce.blogspot.com


Fiolecik poleciał na szczytny cel (w sumie połakomiłam się, a mam sporo fioletów i rzadko z nich korzystam :D)

Za to chaberkowy (chociaż dla mnie to bardziej electric blue) został ze mną.
Cień jest mocno napigmentowany, dość suchy (pomcany nie chce trzymać się palca), nieco trudny w obsłudze, potrafi nakładać się nieregularnie i osypywać...

jednak kolor rekompensuje wszelkie niedostatki :) Prosta kreska namalowana tym odcieniem zebrała kilka komplementów, także od pań :)

kreseczka malowana na mokro zagiętym pędzelkiem (jak do eyelinera)

Nie pamiętam co na buzi.
Na oku:
-cień Make Up Store Brown Sugar
-pigment Kobo nr 408 Cornflower
-tusz Avon Supershock
-kredka do brwi Inglot
Na ustach:
-błyszczyk Lumene, Natural Code, nr 2 Berry Smoothie

niedziela, 8 lipca 2012

Wygrana od L'Oreal za konkurs makijaże z Cannes z wizaz.pl!

Się chwalę się:
Jupi Jupi Jupi!

Jako jedna z 50 osób zostałam nagrodzona zestawem 5ciu kosmetyków L'Oreal z limitowanej kolekcji L'Or Electric. :
-Szminka Color Riche z kolekcji L’Or Electric (odcień 406) Neonic Orange
-Cienie Color Infaillible z kolekcji L’Or Electric (odcień 039) Magnetic Coral
-Lakier do paznokci Color Riche Le Vernis z kolekcji L’Or Electric (kolor 811) Magic Croisette
-Podkład Lumi Magique (odcień N4) Pure Beige
-Tusz do rzęs Volume Million Lashes (czarny)


Nagroda trafia w moje gusta, jednak częściowo...
Nie wiem jeszcze co zrobię ze szminką, która jest pomarańczowa i neonowa (na zdjęciach wyszła bardziej czerwona niż w rzeczywistości). Raczej bym jej nie używała zbyt często, pewnie poleci w świat :)
Cieni i tuszu jeszcze nie wypróbowałam, ale zapewne zostaną ze mną, za to nie byłabym sobą, gdybym nie pomalowała pazurków lakierem w trybie natychmiastowym :D
Podkład jest dla mnie odrobinę za ciemny, chociaż całkiem dobrze się wtapia w skórę
jest jednak dość lekki, rozświetlający...ja potrzebuję czegoś mocniej kryjącego. Zapewne też poszuka nowego domku :)

Lakier na bazie kryje po 1 warstwie (grubszej, kilka razy pociągałam pędzelkiem wyrównując). Kolor to śliczny granat (ale nie wpadający w czerń :)) z mnóstwem drobniutkiego zielonkawego shimmera, który jest widoczny po pomalowaniu paznokcia. Pędzelek szeroki, wyprofilowany na półokrągło na dole, wysoka buteleczka. Lakierem jestem zachwycona! <3

Cień to perłowo-metaliczna brzoskwinka, jest zbity i lekko lepki, wilgotny.

Cienie Color Infaillible z kolekcji L’Or Electric (odcień 039) Magnetic Coral
Szminka Color Riche z kolekcji L’Or Electric (odcień 406) Neonic Orange
Szminka Color Riche z kolekcji L’Or Electric (odcień 406) Neonic Orange
Lakier do paznokci Color Riche Le Vernis z kolekcji L’Or Electric (kolor 811) Magic Croisette

Używałyście może któregoś z tych produktów? Jakie są Wasze wrażenia?

sobota, 7 lipca 2012

Weselne pazurki

Pokazuję moje weselne pazurki.
Zdjęcia robiłam na 4ty dzień od malowania, stąd lekko pościerane kńcówki i mały odprysk na wskazującym.
Poza tym mani w świetnym stanie :)

Miałam różową sukienkę, na poprawiny granatową, a luby miał niebieski krawat :D

w słońcu


z lampą
Użyłam:
NT II Foundation
Joko, Virtual, Street Fashion, I Want To Dance (wystarczyła 1 grubsza warstwa)
Essence, Glorious Aquarius
Poshe

środa, 4 lipca 2012

Dziewczyny, Wam też na pewno coś zbywa w kosmetyczce! Pomóżmy razem!

Pewnie większość z Was już wie o tej akcji, ale może ktoś po przeczytaniu tego posta również się dołączy :)
Zostało już niewiele czasu, ale kto chce pomóc na pewno da jeszcze radę zdążyć!

Pomóżmy kociakom!


Więcej przeczytacie na blogu SIEMPRE!

Moje "Futro" też by pomogło, ale z pielęgnacji używa tylko szorstkiej "myjki" w postaci języczka :)

Morelka w tęczowych płatkach: Celia Tropic nr 2 i Miyo Mini Drops MIX

Lakier Celii z Serii Tropics nr 2 to delikatna rozbielona, lekko żelkowa morelka. Kryje na bazie po 2 grubszych warstwach, ale można dać 3. Bardzo mi się podoba odcień, tak samo jak mała, a wysoka buteleczka (5ml) oraz cena (ok. 3-3,50 zł)


Oczywiście nie byłabym sobą, jeśli nie położyłabym się zbyt wcześnie z niedoschniętym lakierem :D Rano moim oczom ukazał się gustownie odbity wzorek z pościeli oraz włosów (też tak macie?)


Jako remedium na pościelowe odgniotki zastosowałam MIYO Mini Drops MIX - bladoróżowa lekko perłowa półprzejrzysta baza z tęczowymi flejksami. Wolałabym, żeby baza była przejrzysta, bo ta nieco smuży i trochę gasi odcień lakieru bazowego. Flejksów też mogłoby być więcej, ale nie narzekam, bo koniec końców efekt jest fajny. Lakier MIYO to koszt 3,5 za 8ml - tak więc taniocha :D

Mani nosiłam przez 3 dni bez większych zmian :)

teraz: oglądajem :D

Celia Tropic nr 3 i Miyo Mini Drops MIX

użyłam:
Eveline 8w1 (1 warstwa)
Celia Tropic nr 2 (2 warstwy)
Miyo Mini Drops MIX (1 warstwa)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...