wtorek, 13 grudnia 2011

Z cyklu: "Szlag mnie trafi!": znowu coś zepsułam...

Jak nazwa bloga wskazuje moje kosmetyki nie mają ze mną łatwo. Czasem są stłoczone jak sardynki
w kosmetyczkach, czasem obijają się luzem w torebce, często nieopatrznie strącone ze stołu
lądują na podłodze... Opakowania pękają, napisy ścierają się (też tego nie cierpicie?),
a i czasem konsystencja zmienia się ze stałej w lotną, choć niekoniecznie gazową :P
cienie prasowane Inglot przełożone do słoiczków
po korektorze Maybelline w musie

Trudno powiedzieć na ile jest to kwestia mojej nieuwagi (do czego bez krępacji się przyznaję, no cóżś, gapa ze mnie), a na ile nietrwałości opakowań i samych produktów (bo niektóre - cienie, pudry itp. - mają tendencje do kruszenia się i wypadania w miarę jak kosmetyku ubywa, nawet przy próbie aplikacji).
Nie wiem czy to bardziej moja, czy kosmetyku wina, ale strasznie mnie drażni jak wyjmuję prasowańca z torebki chcąc "przypudrować nosek", a tam "lus pałder" wydostał się na wolność obejmując habitat kieszonki, względnie całej torebki osypując wszystko dookoła mąkopodobną substancją.
cień prasowany Inglot przełożony do opakowania na ozdoby do paznokci
cień prasowany Inglot 353 przełożony do opakowania na ozdoby do paznokci
(wszystkie cienie Inglot tu pokazane zepsuły się przy próbie wyciągnięcia
z magnetycznych paletek tzw 3jek i 5tek)
Czasem jednak kosmetyk tylko pęka, sypie się, nie zmieniając miejsca zamieszkania.
Wtedy do akcji wkraczają "opakowania zastępcze", ja zawsze zostawiam sobie małe szklane lub plastikowe słoiczki, bo wiem, że prędzej czy później coś się z łapki wyślizgnie lub z innej przyczyny kosmetyk zapragnie wywędrowac z pierwotnego opakowania, a przecież wyrzucić żal...


spękany bronzer Rimmel
bronzer w opakowaniu po kremie Oriflame
























No w ostateczności można próbować przywrócić "rozbitkom" ich wyjściową formę, ale jeszcze tego nie próbowałam. Coś tam było o wódce...mogłoby być ciekawie :D

Macie z tym doświadcznie? Czy Wam też zdarza się zepsuć lubiany kosmetyk? Czy też  uważacie, że producenci nie zawsze przykładają się do trwałości opakowań (nawet jeśli jakość samego produktu nie pozostawia nic do zarzucenia)?

14 komentarzy:

  1. no, czasem się zdarzy, że coś się posypie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj ostatnio u mnie dwa cienie się posypały..też nie lubię jak zdzierają opakowania z kosmetyków:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Malinko,czasem ja też sobie coś popsuje,albo mój młodszy synek mi coś zmajstruje,ale mam też opakowania po brokatach itp.Niestety raz nie udało sie uratować kuleczek brązujących,bo splyneły kanalizacją:D
    P.s dziękuję,teraz sie dowiedziałam,że wygrałam,a Ty wygrasz innym razem,albo w innym konkursie;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. hehehe duzo masz teraz sypkich kosmetykow;))

    OdpowiedzUsuń
  5. @ Basia, hehe kuleczki :D kiedyś mi się rozsypały, to potem po tygodniu potrafiłam jeszcze znaleźć zapodzianą gdzieś kuleczkę ;)

    @ monica, oj tak, aż za dużo, najgorsze, że psuję zawsze kosmetyki, które najbardziej lubię :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi bardzo rzadko zdarza się rozwalić coś do takiego stanu:) częściej jak wyleci mi coś z ręki to leci zapięcie od opakowania, w minionym miesiącu dwa róże utraciły swoje pierwotne opakowanie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć :) ostatnio na jakimś blogu czytałam jak naprawić prasowany cień, sama sprawdziłam i faktycznie działa :)

    Połamany cień pokrusz tak by powstał z niego proszek, nalej odrobinę spirytusu salicylowego i wygładź powierzchnię łyżeczką, nadmiar spirytusu odsącz papierem toaletowym albo chusteczką higieniczką, pozostaw 24 h do wyschnięcia, ja trzymałam na kaloryferze. Na drugi dzień cień był już dobry :D

    OdpowiedzUsuń
  8. @ Anuullaa, no mnie też nieczęsto zdarza się aż tak coś spsuć :D pokazałam te najbardziej poszkodowane kosmetyki :)
    Częściej spadają mi pojedyńcze opakowania (własnie od cienia pojedyńczego lub różu, a te rzadko się rozwalają jakoś). Ingloty się posypały jak je wyciągałam z paletek magnetycznych (takich o wyciętych miejscach), a Rimmel nawet mi nie upadł, tylko chyba stuknęłam w niego innym kosmetykiem wrzucanym do kosmetyczki.
    Za to paleta z inglota duża rozwaliła mi się przy najzywklejszym użytkowaniu w zawiasie :( ani razu mi nie spadła, więc to bardzo różnie bywa

    @ Ann, no wiem, że można zrobić coś takiego już od dłuższego czasu :) dziękuję za opis :*
    ale jakoś nigdy nie mogę się do tego zabrać, a tych metalowych tacek już dawno nie mam (a może gdzieś...)
    na pewno spróbuję następnym razem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. oj też tego nie znosze. Ostatnio bronzer z TBS który kupiłam za ponad 60 zł wysypał mi się w torebce, bo pękło opakowanie :< nie dość, że cały się wysypał to jeszcze zniszczył mi torbę :<
    A w mojej kosmetyczce jest masa różnych cieni, pomadek, błyszczyków itd, i do popękanych cieni zaczynami się przyzwyczajać ;)
    PS. Jeśli chcesz, zapraszam serdecznie na moje rozdanie :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. gdzieś kiedyś czytałam o ratowaniu takich zmasakrowanych kosmetyków, ale teraz nie mogę sobie przypomnieć gdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzp fajnie napisany post, z taką humorystyczną nutką :P

    OdpowiedzUsuń
  12. @ MoodHomme, no właśnie i to jeszcze jak się rozwali coś tańszego to można wybaczyć, ale w tych droższych powinni pomyśleć o tym jak zabezpieczyć kosmetyk przed takimi wypadkami

    @ Paula, na pewno był jakiś tutorial na jutubie :)

    @ Mallene :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana!
    jest na to sposób.
    Mnie wielokrotnie spadnie jakiś cień podczas jakiegoś zlecenia...
    Wtedy jeśli nie upadł na ziemię, można uratować :)
    Wystarczy trochę spirytusu - kilka kropel - wlać do cienia wymieszac aż powstanie papka, najlepiej wyrównać powierzchnię monetą w papierowym ręczniku aby była znów płaska, a po kilku godzinach alkohol wyparuje wysuszając cień... Może stać się odrobinę bardziej miękki ale będzie żył i dalej służył :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za wiadomość, może komuś się przyda :*
      ale sposób jest mi już znany od dawna :D wieloktornie "prasowałam" cienie i pudry
      ten post jest z 2011 roku :)

      Usuń

Podoba Ci się? Skomentuj, będzie mi miło!
Coś Ci się nie widzi? Tym bardziej skomentuj! Popracujemy nad tym :)
W związku z brakiem respektowania podstawowych zasad kultury: posty zawierające "Zapraszam do mnie", linki w podpisie i tym podobny SPAM będą usuwane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...